Kiedy mężczyźni idą na wojnę, zawsze cierpią najmniejsi. Nie inaczej jest w przypadku wojny z ISIS. Jej brutalny obraz jak w lustrze odbija się w oczach tych sierot

Jest jedna rzecz, która łączy wszystkie wojny: ich największymi ofiarami są niewinni.

Dzieci są najbardziej bezbronne, nie mogą oprzeć się chorej i wypaczonej woli rodziców, opiekunów, państwa i innych mających nad nimi władzę jednostek. W efekcie cierpią prześladowania, głód, odnoszą rany, zostają wcielane do armii i zmuszane do mordowania rówieśników, zabijania im rodziców, lub same pozostają sierotami, zdane na łaskę lub niełaskę obcych ludzi, będących nieraz po przeciwnej stronie barykady.

Cierpią i umierają za nieswoje ideały. Odebrane zostaje im wszystko to, co kiedyś kochały, nie mogą cieszyć się spokojnym, beztroskim czasem, ich dzieciństwo naznaczone jest przez tragiczne wydarzenia. Pamiętają z niego potem tylko huk wystrzałów, poczucie obcości i zapach prochu.

Są wojny słuszne i mniej słuszne, zarówno jednak konflikty „o pietruszkę”, jak i te jak najbardziej poważne niosą ze sobą równie krwawe żniwo.

Nie można usprawiedliwiać tego, co dzieje się najsłabszym nawet w przypadku wojny tak ważnej, jak wojna z terroryzmem w uosobieniu tzw. Państwa Islamskiego. Nie możemy zapominać, że po drugiej stronie tego konfliktu zostają dzieci, osierocone i zdezorientowane maluchy zostają same, kiedy ich rodzice detonują na sobie bomby, ginąc na ich oczach. Co dzieje się z porzuconymi sierotami?

Przejdź na następną stronę i dowiedz się więcej o ich smutnym losie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : dailymail.co.uk


Reply