Sasha marzył o wystrzałowym selfie. Wziął więc do ręki granat i go odbezpieczył. Myślał, że nie wybuchnie, póki go nie podrzuci

Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy – mawiają ci bardziej religijni.

Inni, którym bliższe są świeckie tradycje, są bardziej skłonni wierzyć w opieszałą, ale niezawodną karmę. Jeszcze inni twierdzą, że ludźmi kieruje los, albo fortuna. Wszyscy oni, jak jeden mąż, wierzą jednak w jedno: w selekcję naturalną. Tym pojęciem można otagować niejedną historię głupca, którego własna niewiedza zaprowadziła wprost do bram św. Piotra.

Swego czasu w telewizji można było zobaczyć program o wdzięcznej nazwie „Śmierć na tysiąc sposobów”. W jego kolejnych odcinkach przedstawiano autentyczne historie ludzi, którzy ginęli w przedziwnych okolicznościach. Część tych opowieści była naprawdę smutna, a o tragicznym losie bohaterów decydował przypadek i zbieg niefortunnych okoliczności. Los większości przypieczętowała jednak ich własna głupota, która (choć to bezlitosne) wywoływała salwy śmiechu wśród telewidzów.

Ludzie ginęli z wybitnie głupich powodów, a za ich bezmyślnym zachowaniem prawie zawsze stały złe pobudki: chęć wzbogacenia się, wywołania zazdrości w partnerze, potrzeba zaspokojenia żądzy. Historia, którą chcemy Wam dzisiaj przedstawić, z powodzeniem nadaje się do programu. Jej bohater, 26-letni Alexander „Sasha” Chechik z Krasnodaru w Rosji wysadził się w powietrze, bo chciał sobie zrobić unikatowe zdjęcie z granatem.

Więcej o nim piszemy na następnej stronie.

zystwie niebanalnymi zdjęciami. Zrobił więc sobie sesję z granatem. Zdjęcia, które „cyknął” porozsyłał po znajomych. Nie wywołały jednak takiej furory, jak oczekiwał. Tylko jeden prawdziwy przyjaciel wysłał mu pełną niepokoju wiadomość. 26-latkowi to nie wystarczyło, chciał błyszczeć, postanowił więc sprawdzić co się stanie, kiedy wyciągnie zawleczkę z niebezpiecznej broni.

Chwilę później o zdjęciach mógł już tylko pomarzyć. Rosyjska policja twierdzi, że młody mężczyzna nie chciał się zabić, nie był jednak zbyt inteligentny i wydawało mu się, że tylko podrzucone granaty wybuchają. Nie miał sposobności przekonać się, że jest w błędzie. Zdjęcie u góry było ostatnim, które zrobił. Internauci są bezlitośni i już stawiają go w gronie faworytów do zgarnięcia kolejnej Nagrody Darwina.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : dailymail.co.uk


Reply