Lekarz mógł spotkać się z umierającym ojcem albo uratować życie pacjenta. Choć bardzo cierpiał, wybrał właściwie

Pośród wielu zawodów, które można wykonywać, jest kilka, których nie powinno się nazywać pracą.

Są to profesje, do których potrzebne są nie tylko umiejętności manualne, bystrość umysłu, czy wiedza z pewnej dziedziny. To prace, które wymagają od ich wykonujących ogromnego serca, pewnego drygu i gotowości do poświęceń. Wyżej wymienione cechy składają się w jedną całość, nazywaną powołaniem.

Nie tylko talent, ale i potrzeba pomocy innym powinny pchać ludzi w kierunku zawodów takich jak: nauczyciel, czy lekarz. Niestety coraz rzadziej spotykamy prawdziwych pedagogów, czy medyków, którzy traktują swój fach jako misję i wkładają w jego wykonywanie całe swoje serce. Coraz częściej mamy zaś styczność z tymi, dla których doktor to zawód jak każdy inny, może trochę trudniejszy, ale za to dużo lepiej płatny.

Przyrzeczenie lekarskie (pochodna Przysięgi Hipokratesa) składane przez młodych medyków zwykle obwiązuje tylko na papierze. Lekarze zapominają, że w ich rękach leży ludzkie życie. Pacjenci wyleczeni oraz ci, których uratować się nie dało to coraz częściej tylko liczby – statystyka.

Na szczęście wśród tych, którzy zapomnieli o swej misji, są jeszcze przykłady prawdziwie oddanych medyków. Lekarze, ratujący innych z powołania nigdy nie zapominają o ciążącej na nich odpowiedzialności. Przedkładają dobro pacjentów nad własne szczęście. Ich serce zawsze zwraca się w stronę pacjenta. Przykładem tak cudownego lekarza jest  55-letni Zhang Xinzhi z Anhui we wschodnich Chinach, który zrezygnował ze spotkania z umierającym ojcem, by ocalić życie pacjenta.

Więcej o jego poświęceniu przeczytasz na następnej stronie.

tni lekarz z Anhui był niezwykle doświadczonym specjalistą. Nawet 33 lata praktyki w zawodzie nie mogły go jednak przygotować na trudny wybór, przed którym stanął. W szpitalu, w którym pracował, leżał zarówno jego umierający ojciec, jak i pacjent, którego życie wisiało na włosku. Zhang mógł albo czuwać przy ojcu, albo uratować życie obcej osobie. Tego dnia podjął najtrudniejszą decyzję w swoim życiu.

Poszedł do taty i powiedział, że nie może z nim teraz być, bo za chwilę wezwą go na operację. Stary ojciec skinął ze zrozumieniem głową i uśmiechnął się do syna. Zhang wyszedł i zaczął przygotowania do operacji. W ich trakcie dostał wiadomość, że jego ojciec odszedł. Lekarz zdusił w sobie żal, otarł łzy fartuchem i poszedł na salę operacyjną. Wiedział, że choć nie mógł ocalić ojca, w jego rękach jest życie kogoś innego.

akcie operacji rozdzwoniła się jego komórka. Bliscy chcieli mu składać kondolencje, mężczyzna jednak był całkowicie skupiony na operacji, wyciszył więc telefon po pierwszym sygnale. Dwie godziny później, po udanym zabiegu wyszedł z sali i wybuchł płaczem. Nie mógł dłużej powstrzymywać łez, które cisnęły mu się do oczu. Zszokowani koledzy nie wiedzieli, co myśleć. Nie słyszeli o śmierci taty Zhanga.

W tym dniu, byłem naprawdę pogrążony w smutku. Żałowałem, że nie mogę być u boku ojca. Czułem się winny, że przy nim nie byłem, nie pożegnałem się. Nie widziałem go po raz ostatni, ale jestem lekarzem i ratowanie życia mojego pacjenta było zbyt ważne – wyznał Zhang. Jak przyznał, jest przekonany, że ojciec zrozumiał jego decyzję i był z niego dumny.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : orientaldaily.com, worldofbuzz.com, elitenewsfeed.net, viral4real.com


Reply