Lekarz mógł spotkać się z umierającym ojcem albo uratować życie pacjenta. Choć bardzo cierpiał, wybrał właściwie

Pośród wielu zawodów, które można wykonywać, jest kilka, których nie powinno się nazywać pracą.

Są to profesje, do których potrzebne są nie tylko umiejętności manualne, bystrość umysłu, czy wiedza z pewnej dziedziny. To prace, które wymagają od ich wykonujących ogromnego serca, pewnego drygu i gotowości do poświęceń. Wyżej wymienione cechy składają się w jedną całość, nazywaną powołaniem.

Nie tylko talent, ale i potrzeba pomocy innym powinny pchać ludzi w kierunku zawodów takich jak: nauczyciel, czy lekarz. Niestety coraz rzadziej spotykamy prawdziwych pedagogów, czy medyków, którzy traktują swój fach jako misję i wkładają w jego wykonywanie całe swoje serce. Coraz częściej mamy zaś styczność z tymi, dla których doktor to zawód jak każdy inny, może trochę trudniejszy, ale za to dużo lepiej płatny.

Przyrzeczenie lekarskie (pochodna Przysięgi Hipokratesa) składane przez młodych medyków zwykle obwiązuje tylko na papierze. Lekarze zapominają, że w ich rękach leży ludzkie życie. Pacjenci wyleczeni oraz ci, których uratować się nie dało to coraz częściej tylko liczby – statystyka.

Na szczęście wśród tych, którzy zapomnieli o swej misji, są jeszcze przykłady prawdziwie oddanych medyków. Lekarze, ratujący innych z powołania nigdy nie zapominają o ciążącej na nich odpowiedzialności. Przedkładają dobro pacjentów nad własne szczęście. Ich serce zawsze zwraca się w stronę pacjenta. Przykładem tak cudownego lekarza jest  55-letni Zhang Xinzhi z Anhui we wschodnich Chinach, który zrezygnował ze spotkania z umierającym ojcem, by ocalić życie pacjenta.

Więcej o jego poświęceniu przeczytasz na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : orientaldaily.com, worldofbuzz.com, elitenewsfeed.net, viral4real.com



Reply