Jej partner jest od niej starszy o 57 lat. To jednak najmniejszy problem Amandy, która zaręczyła się ze swoim… żyrandolem

Dzisiejsze czasy są dużo bardziej tolerancyjne niż poprzednie lata.

Niezliczone instytucje wymogły na społeczeństwie respektowanie praw mniejszości, w tym ludzi o innych orientacjach od tej najczęściej spotykanej. Ba, nawet płci jest już więcej niż nazw miesięcy. Nasz świat zmienia się w zastraszającym tempie i niedługo trudno już będzie kogokolwiek czymkolwiek zaskoczyć.

Zanim jednak całkowity brak niespodzianek stanie się faktem, upłynie jeszcze wiele wody w rzece, a na świat przyjdzie cała masa dziwaków podobnych do 33-letniej Amandy Liberty z Leeds. Choć kobieta jest jeszcze młoda, za sprawą starych ubrań i przedziwnego stylu bycia, wygląda co najmniej 10 lat starzej. Kreując się na osobę w średnim wieku, stara się zmniejszyć różnicę, która dzieli ją i jej życiowego partnera.

Ponad 50 lat między tą dwójką, to jednak najmniejszy problem Amandy, która jest na zabój zakochana w swoim, nabytym na eBayu żyrandolu. 33-latka ma w domu kilkanaście innych „miłości”, żaden z nich nie może się jednak równać z Lumiere (nazwanym tak po świeczniku z „Pięknej i bestii”). Jak przekonuje kobieta, między nią a starym żyrandolem jest prawdziwa chemia. Kobieta kocha przytulać go i głaskać. Wyraża w ten sposób swoją miłość, która do reszty ją wypełnia. Amanda zaręczyła się nawet z Lumiere i ofiarowała partnerowi drogi pierścionek.

Już uważacie ją za wariatkę? Dalej jest jeszcze ciekawiej.

była „jak sroka”. Kochała wszystko to, co się błyszczy i lśni. Jej pierwszą miłością była perkusja kolegi. Zakochała się w niej, kiedy miała 14 lat. Potem przyszła pora na rzeczy znacznie większe. Jako młoda kobieta, Amanda obdarzyła szalonym uczuciem… Statuę Wolności. Nazywała ją pieszczotliwie Libby i jeździła do USA 6 razy, by popatrzeć na ukochaną tęsknym wzrokiem. Jej dom wypełniły pamiątki po figurze. Zmieniła nawet nazwisko na Liberty (z ang. wolność).

93-metrowego pomnika nie mogła jednak dotykać i przytulać, przerzuciła się więc na żyrandole, które są o wiele bardziej praktyczne. Kiedy na internetowej aukcji dojrzała Lumiere, była gotowa zapłacić zań każde pieniądze. Nie zważała na koszta dostawy z Niemiec. Była gotowa zrobić wszystko dla swej miłości. Żyrandolowi oświadczyła się w Walentynki. Tylko ona słyszała, czy powiedział „tak”. Teraz marzy jej się lśniąca i niepowtarzalna ceremonia zaślubin. Będą na niej pozostałe 23 lampy, z którymi kobieta „żyła wcześniej w otwartym związku”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : thesun.co.uk


Reply