5 najdziwniejszych momentów na igrzyskach olimpijskich, które już przeszły do historii. Oto ciemna strona medalowej rywalizacji

Sportowa rywalizacja ma dwie strony.

Z perspektywy kibica wygląda wspaniale i imponująco. To dlatego, że oglądamy już tylko efekt końcowy. Widzimy pełną pasji, emocjonującą walkę sportowców i jej zwieńczenie w postaci ceremonii medalowej. Zapominamy o tym, że na te krążki zawodnicy pracują latami na ciężkich i męczących treningach. Wylewają na nich morza potu, zostawiają na stoku, stadionie, czy boisku całe serce.

Poświęcają całe życie jednemu celowi. To wymaga od nich czasami nadludzkich wysiłków, a i tak nie wiadomo, czy się one opłacą. Na chwilę prawdy trzeba zwykle zaczekać 4 lata i kolejne 4, na drugą szansę w razie niepowodzenia.

Olimpiada to więc nie tylko piękna rywalizacja i wzruszające chwile tuż po niej. To wydarzenie znacznie barwniejsze. Medale, które zdobywają sportowcy, mają zaś swoją ciemną stronę. Zostawmy za sobą kwestię wysiłków zawodników, są one wpisane w sukces, do którego dąży się poprzez ciężką pracę. Zatrzymajmy się na chwilę nad rywalizacją, która nie zawsze jest sportowa.

W historii igrzysk było wiele przypadków delikatnie mówiąc kontrowersyjnych. Wiele osób zapisało się w niej jako oszuści, a nawet zbrodniarze. Nie mniej okupiło pogoń za złotymi krążkami własnym życiem. Jeszcze inni wmieszali się w wydarzenia bardzo zagadkowe, których okoliczności do dziś nie ujrzały światła dziennego. O tym wszystkim dowiecie się z kolejnych stron tego artykułu. To historyczny spacer, który warto odbyć, by się dowiedzieć, czym tak naprawdę jest olimpiada.

1. Tajemniczy zawodnik

Jean-Claude Killy to utytułowany alpejczyk. Na igrzyskach olimpijskich w Grenoble we Francji zdobył on aż trzy złote medale (w zjeździe, slalomie gigancie i kombinacji alpejskiej). Nie obyło się to jednak bez kontrowersji. Jego największy rywal w slalomie, Karl Schranz z Austrii zatrzymał się podczas swego przejazdu na zamglonej trasie, twierdząc później, że tajemniczy „przechodzień”wszedł na trasę.

Przejazd powtórzono, a pomysłowy Austriak wyprzedził Francuza. Złoto odebrano Killemu, jednak tylko na chwilę. Sędziowie sprawdzili nagrania z kamer i ujawnili kłamstwo. Nikogo na stoku nie było. Austriak został zdyskwalifikowany, a w sporcie nie miał już czego szukać.

Przejdź na następną stronę po więcej dziwnych olimpijskich wydarzeń.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : thestar.com, wittyfeed.me


Reply