Abdul sprzedawał długopisy na ulicy, żeby mieć co włożyć do garnka. Jego los odmieniło 1 zdjęcie i ogromna siła internetu

Rok 2015 upłynął pod znakiem tzw. kryzysu migracyjnego.

Kiedy na Bliskim Wschodzie utworzony został twór zwany Państwem Islamskim, w Syrii i okolicznych państwach zapanował okrutny terror. Ludzie zaczęli tysiącami przemierzać granice w poszukiwaniu wolności i lepszego życia gdzieś za oceanem. Europa zaczęła wprowadzać tzw. kwoty uchodźców, planując, ilu ich przyjmą poszczególne państwa.

Przywódcy krajów negocjowali liczby, zupełnie zapominając, że to nie statystyka, ale żywi ludzie. Każdy z nich ma swoją rodzinę i własną historię. Niektóre z tych opowieści są bardzo smutne, inne za to kończą się szczęśliwie. Pozytywnego zakończenia doczekał się również 33-letni Abdul Halim al-Attar, który dzięki jednemu zdjęciu przeszedł wyjątkowo szybką drogę od przysłowiowego „pucybuta do milionera”.

Abdul uciekł ze swojej ojczyzny przed prześladowaniami. Nie zdecydował się jednak na daleką podróż gdzieś do zachodniej Europy. Nie chciał narażać swych dzieci na wędrówkę, której mogły nawet nie przeżyć. Udał się do Libanu i osiedlił w Bejrucie, gdzie wcale nie przywitano go z otwartymi rękami. W przeciwieństwie do państw europejskich Liban nie wprowadzał w życie żadnego planu na wypadek napływu uchodźców. Państwo nie zamierzało pomagać, zbyt osłabione i tak już wzmożonymi atakami ze strony zrzeszonych terrorystów (w 2014 r.). Syryjczycy byli tam skazani na siebie.

Co spotkało Abdula, dowiesz się z następnej strony.

miał solidnej pracy. Mieszkał też bardzo skromnie. Na rodzinę zarabiał, namawiając ludzi do kupna długopisów. Z córeczką Reem na ramionach przemierzał ulice w poszukiwaniu tych, którzy się nad nim zlitują i zakupią zwykły, niebieski pisak.  W trakcie takiej pracy, ktoś go wypatrzył i zrobił mu przejmujące zdjęcie. Fotografia trafiła do internetu i poruszyła setki ludzi.

Internauci szybko doszli do tego, kim jest sprzedawca długopisów. Gissur Simonarson, web developer z Norwegii, tak przejął się jego losem, że założył Abdulowi konto na stronie crowdfundingowej. Ziarnko do ziarnka uzbierano ponad 200 tys. dolarów! Abdul był ogromnie wdzięczny za hojność ludzi. Nie chciał zmarnować szansy, jaką otrzymał od dobrych nieznajomych o czułych sercach.

zy tym bardzo przedsiębiorczy. Założył 3 biznesy, w tym restaurację. W swych firmach zatrudnił 16 syryjskich uchodźców, do których wyciągnął rękę, tak jak podano ją jemu. Ściągnął też do Libanu część rodziny, która pozostała w dręczonej terrorem Syrii. Dziś mieszka ze swoją córeczką Reem i synkiem Abdullelah w dwupokojowym mieszkaniu w centrum Bejrutu. Pracuje, rozwija swe pasje i tak jak może stara się pomagać innym.

Chcę wykorzystać wszelkie pieniądze, które mogą pomóc innym Syryjczykom. To, co jest dla mnie, jest dla nich – mówi Abdul. To gdzie dziś jest, zawdzięcza własnemu uporowi w walce o lepszy byt dla rodziny i ogromowi serca, które okazali mu twórcy kampanii #BuyPens (kup długopisy).

 

 

 

 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : facebook.com, wittyfeed.me, dw.com


Reply