Baje to miasto, które dopadła karma. Żywioł zabrał wille tyranów i ciemiężycieli, a pod wodą znalazły się prawdziwe skarby

Ręka sprawiedliwości dosięgnie każdego.

Choć karmie nie zawsze śpieszy się do ludzi, wcześniej czy później, każdy spotka się z nią oko w oko. To, co dajemy światu, otrzymamy od niego w dwójnasób. Nikogo nie minie jego prawdziwe przeznaczenie, na które zapracował sobie latami. Każdemu przyjdzie zapłacić za wszystkie, popełnione grzeszki. Jedni nie mają co się bać, bo zasłużyli co najwyżej na rózgę, drudzy jednak nie mogą spać spokojnie.

Dawne czasy są przykładem tego, jak celnie uderzała karma (lub jak wielki był boży gniew). Ludzie żyli dniem dzisiejszym gromadząc majątki i traktując biedniejszych, czy nisko urodzonych przedmiotowo. Pastwili się nad biedotą, na ich krzywdzie dorabiali się zaś prawdziwych fortun. Mieli niewolników, którzy wykonywali za nich właściwie wszystko. Dla zabawy zabijali ludzi albo kazali im walczyć ze sobą na śmierć czy życie.

Ciemiężycieli i tyranów najwięcej było w starożytnym Rzymie. Jednym z największych był Neron, władca emocjonalnie niestabilny, niewydarzony poeta, do którego przylgnęła etykietka podpalacza wielkiego miasta. O Neronie wspominamy nieprzypadkowo, jego majątek podobnie zresztą jak dobytek Hadriana, Juliusza Cezara, czy Pompejusza 1700 lat temu pochłonęła woda, po tym, jak w Baje, mieście willi i wystawnych przyjęć obudził się wulkan. Niektórzy twierdzą, że późno, ale jednak miasto rozpusty dosięgnął w końcu bicz boży. Jak wyglądałoby ówczesne Las Wegas, gdyby nie zatonęło?

Czytaj dalej na następnej stronie. 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : elitereaders.com, wikipedia.org


Reply