Biologiczna matka porzuciła Janet na śmietniku, zawiniętą w papierową torbę. Życie dziewczynki ocaliła rowerzystka, miała w tym jednak ukryty cel

Każdy człowiek ma swoje sekrety. Niektórzy żyją z nimi całe życie, próbując poznać swoje pochodzenie, spojrzeć w twarz tym, którzy ich porzucili.

Na całym świecie życie ponad 400 milionów dzieci, które w niewyjaśniony sposób stały się sierotami. Nie wiedzą, czemu i w jaki sposób zostały same. Niektóre pozostawiono na pastwę losu, rodzice innych zaginęli lub zostali zabici. Szczęśliwie na ich drodze stają obcy ludzie, którzy litują się nad ich losem.

Ocalają życie, zapewniają dach nad głową i ramiona, w których maluchy mogą się schronić.

Bardzo często jest to tylko tymczasowa kryjówka, do czasu aż nie znajdą się nowi rodzice, gotowi by zaopiekować się dziećmi, których los wykoleił się już na starcie. Dziećmi, które życie rozpoczęły w parku,  czy na śmietniku, gdzie cudem odnalazł je jakiś przechodzień. Historia 35-letniej Janet Barnicoat do złudzenia przypomina tysiące innych. Kobietę porzucono tuż po urodzeniu na jednym ze śmietników w miejscowości Lawndale w Kaliforni.

W papierowej torbie, owiniętą tylko w ręcznik znalazła ją przejeżdżająca obok rowerzystka. Joann Hauser, bo tak się nazywała zabrała dziecko ze sobą i ocaliła życie dziewczynki. Małą Janet kobieta przygarnęła jednak w jednym, konkretnym celu.

Jakim? O tym przeczytasz na następnej stronie.

dy Joann Hauser odkryła na śmietniku zawiniątko z noworodkiem w środku, natychmiast powiadomiła o swoim przedziwnym znalezisku policję. Małą Janet zaopiekowały się służby. Trafiła do izby dziecka, skąd bardzo szybko została zaadoptowana przez rodzinę mieszkającą zaledwie 160 km od Lawndale. Nowa rodzina zatroszczyła się o dziewczynkę, w której zakochano się od pierwszego wejrzenia. W nowym domu wszyscy byli ze sobą szczerzy. Przed dziewczynką nigdy nie ukrywano prawdy o dramatycznych okolicznościach, w jakich ją znaleziono.


Dziewczynka zapałała więc ogromną wdzięcznością w stosunku do Joann, rowerzystki, która uratowała jej życie. Pozytywnymi uczuciami kobietę obdarzyła też lokalna społeczność, tuż bowiem po znalezieniu dziecka o bohaterskiej postawie kobiety z gazet dowiedzieli się mieszkańcy całego stanu.

Joann stała się sławna, zyskała status bohaterki, ceniono ją i poważano. Ratując dziecko przez myśl nie przeszły jej jednak takie skutki. Wolała pozostać bezimienna. Bała się, że popularność zniweczy jej wysiłki i ktoś w końcu domyśli się, czemu uratowała dziecko.


t dorosła. Założyła swoją rodzinę. Rozpoczęła karierę wojskową, urodziła pięcioro dzieci. Z tyłu głowy wciąż miała jednak myśl, że nie zna swej biologicznej matki, nie wie, czemu ta porzuciła ja na pewną śmierć. Postanowiła poznać odpowiedź na swoje pytanie. Zaczęła szukać rodzicielki. W tym celu postanowiła odnaleźć Joann i wypytać kobietę o miejsce, w którym ją znalazła. Choć od rowerzystki nie dowiedziała się wiele, był to dobry początek poszukiwań, które potem poszły już z górki.

Kobieta znalazła stronę genealogiczną Ancestry.com, na której postanowiła szukać matki. Niedługo potem znalazła ślad, nie prowadził jednak do rodzicielki, a do mężczyzny, który mógł być jej bratem!

Dean Hundorf był cztery lata młodszy od Janet. On również został porzucony w papierowej torbie w alejce nieopodal śmietnika, w którym znaleziono Janet. Podobieństw było zbyt wiele, by mogły być przypadkowe. Po długich rozmowach Dean i Janet zdecydowali się na badania genetyczne, wynik nie mógł być inny, byli rodzeństwem!

był to jednak koniec niespodzianek. Kiedy rodzeństwo zgłosiło się do Cece Moore’a genealoga, który odkrył powiązanie między nimi, okazało się, że jest jeszcze ktoś, czyja historia wygląda podobnie, co tej dwójki. Julie Hatchison porzucona w Kaliforni rok po Deanie również szukała odpowiedzi, dlaczego rodzicielka zostawiła ją na pastwę losu w papierowej reklamówce. Po testach DNA okazało się, że cała trójka jest rodzeństwem, a matka, której wszyscy szukali była jedną i tą samą osobą.

Rodzeństwo w trójkę kontynuowało poszukiwania matki. Za każdym razem prowadziły one jednak do kolejnego ślepego zaułka. Po latach, gdy stracili już nadzieję, rodzicielka sama się do nich zgłosiła, zdjęta żalem i poczuciem winy. Julie i Dean jej nie znali, lecz Janet tak naprawdę miała ją cały czas tuż pod nosem. Matką, która porzuciła rodzeństwo, okazała się rowerzystka, która uratowała Janet, Joann Hauser!
Bohaterka okazała się wyrodną matką!

awda o pochodzeniu okazała się dla Janet uderzająca, kobieta miała ją cały czas przed oczami, ale nie dostrzegała, aż do tego niezwykle trudnego momentu. Joann porzuciła swe dzieci, bo jak stwierdziła nie umiała się nimi dobrze zająć. Liczyła, że znajdą się ludzie, którzy dadzą im ciepło i dobry dom, na który zasługują. Po Janet wróciła, ponieważ zostawiła ją w miejscu zbyt odludnym, by ktoś mógł ją znaleźć, postanowiła udawać obcą i oddać ją bezpośrednio w ręce policji, skąd trafiła do rodziny zastępczej.

Nigdy nie chciała zostać okrzyknięta bohaterką. Jak powiedziała dzieciom po latach, cały czas je kochała i ciągle o nich myślała, mając nadzieję, że trafiły do dobrych domów. Dzieci wybaczyły kobiecie, która przyszła do nich po odkupienie sumienia, które cierpiało przez cały ten czas rozłąki. Wykazały się ogromnym sercem nie okazując goryczy, czy urazy w stosunku do kobiety, która ich nie chciała i przez którą mogły zginąć. – Nie mam do niej żalu, wszyscy trafiliśmy do dobrych ludzi, mieliśmy kochające rodziny – stwierdziła Janet.

Rodzeństwu nie zaszkodziła nawet długa rozłąka, poczucie straconego czasu sprawiło, że jak najcenniejszy skarb zaczęli cenić każdą wspólnie spędzoną chwilę.

To niesamowite jak bardzo są do siebie podobni, mają to samo poczucie humoru, ten sam sposób patrzenia na świat. Rozłąka tylko ich do siebie zbliżyła, nie przerwała tych niezwykłych biologicznych więzi – stwierdził Cece Moore, genealog, który połączył rodzeństwo.

 

 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : boredomtherapy.com


Reply