Był przyjaznym, przyjacielskim sąsiadem, póki więźniowie nie ujawnili kim NAPRAWDĘ jest

Najciemniej jest pod latarnią, a najłatwiej ukryć się w tłumie. 

Prawdziwi psychopaci całe lata potrafią ukrywać swe zbrodnicze zapędy. Prowadzą podwójne życie i nikt nawet się nie domyśla, że mogą skrywać mroczną naturę. Potem z telewizji dowiadujemy się, że byli przyjacielscy, sympatyczni i „zawsze mówili dzień dobry”. Nikomu nie wydawali się dziwni, bo nadrabiali dobrymi manierami i grzecznością. 


Był przyjaznym, przyjacielskim sąsiadem, póki więźniowie nie ujawnili kim NAPRAWDĘ jest

Iwan Demjanjuk w Stanach Zjednoczonych, gdzie mieszkał, znany był jako John. Miał dom na przedmieściach Cleveland, gdzie mieszkał wraz ze swoją rodziną. Był grzeczny, sympatyczny i przyjacielski, choć nieco zamknięty w sobie. Nie wadził żadnemu z sąsiadów i nikt nie podejrzewał go o nic strasznego. Pracował w fabryce części samochodowych w Ohio, a jego przeszłość pozostawała tajemnicą… do czasu. 

Demjanjuk został zidentyfikowany przez grupę ocalałych z Holokaustu jako „Iwan Groźny”, jeden z najbardziej okrutnych, bezdusznych i budzących lęk strażników nazistowskiego obozu zagłady w Treblince. Podczas II wojny światowej w komorach gazowych tego obozu śmierci zginęło od 700 000 do 900 000 osób. Był też strażnikiem w obozach w Sobiborze i Majdanie.

Był przyjaznym, przyjacielskim sąsiadem, póki więźniowie nie ujawnili kim NAPRAWDĘ jest

Demjanjuk został oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości, w tym tortury i morderstwa (głównie żydowskich) więźniów obozów. Według świadków drwił ze swych ofiar przed gazowaniem ich, odcinał im uszy, biczował je, a nawet dźgał niektórych skazańców mieczem. Został osądzony zarówno w Izraelu, jak i w Niemczech, i w obu przypadkach uznany za winnego. W tym drugim został skazany za „czyny dodatkowe” przy zabójstwie 27,9 tys. ludzi (wszystkich więźniów, których pilnował w obozie w Sobiborze). 

Więcej na następnej stronie.

Był przyjaznym, przyjacielskim sąsiadem, póki więźniowie nie ujawnili kim NAPRAWDĘ jest
Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply