Do biura rzeczy znalezionych zadzwonił chłopiec, mówiąc, że zgubił mamusię. Ta historia rozdziera serce!

Mały chłopiec rzucił się do niej z całych sił.
– Mama! Mamusiu!
Dziewczyna głaskała go po malutkich pleckach, przytulała, szeptała słowa, których nikt poza nimi nie mógł usłyszeć.
– Kiedy mogę zabrać syna? – zapytała.
– Z reguły rodzice i dzieci stopniowo przyzwyczajają się do siebie, najpierw są odwiedziny w domu dziecka, potem rodzice zabierają dziecko na weekendy, a potem na zawsze, jeśli wszystko jest w porządku.

Do biura rzeczy znalezionych zadzwonił chłopiec, mówiąc, że zgubił mamusię. Ta historia rozdziera serce!

– Zabieram syna od razu – stanowczo oznajmiła dziewczyna.
– Dobrze – machnęła ręką dyrektorka.
– Jutro i tak zaczyna się weekend, a w poniedziałek przyjdzie pani i dokończymy formalności.

Chłopiec był szczęśliwy. Trzymał mamę za rękę, bojąc się, że znowu ją zgubi. Wychowawczyni pakowała jego rzeczy, wokół stał personel, niektórzy dorośli ukradkiem wycierali łzy. Kiedy chłopiec wraz z dziewczyną wyszli już z domu dziecka na słoneczną ulicę, chłopiec zdecydował się zadać najważniejsze pytanie:

– Mamo… A lubisz koty…?

Do biura rzeczy znalezionych zadzwonił chłopiec, mówiąc, że zgubił mamusię. Ta historia rozdziera serce!

– Uwielbiam! W domu czekają na nas dwa! – roześmiała się dziewczyna, czule ściskając rączkę malucha.

Chłopiec uśmiechnął się i pewnym krokiem ruszył z mamą w stronę swojego domu. Pani dyrektor Aniela spoglądała przez okno na oddalające się sylwetki dziewczyny i chłopczyka. Potem usiadła i wykonała jeden telefon.

„Halo, Kancelaria Aniołów? Proszę przyjąć zamówienie. Imię klientki wysłałam mailem, żebyście nie pomylili. Najwyższa kategoria: podarowała dziecku szczęście… Proszę o standardową wysyłkę – moc sukcesów, miłości, radości itp. I dodatkowo: mężczyznę wyślijcie, niezamężna jest. Tak, wiem, że macie deficyt, ale to wyjątkowy przypadek. Owszem, finanse też się przydadzą, chłopiec musi się dobrze odżywiać… Już wszystko poszło? Dziękuję.”

Podwórze domu dziecka wypełniało ciepłe słoneczne światło i bawiące się dzieciaki. Odłożyła słuchawkę i podeszła do okna. Lubiła patrzeć na te maluchy, prostując za plecami ogromne, białe jak śnieg skrzydła… Być może nie wierzycie w anioły, ale anioły wierzą w was.

Do biura rzeczy znalezionych zadzwonił chłopiec, mówiąc, że zgubił mamusię. Ta historia rozdziera serce!
Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

Reply