„Ta elektrownia atomowa jest na skraju wytrzymałości” – grzmią Niemcy i rozdają tabletki z jodem. Przezorność, panika czy maskowanie skutków katastrofy?

Elektrownia jądrowa Tihange powstała w latach siedemdziesiątych, a płynący czas sprawia, że jest w coraz gorszej kondycji. Jeden z bloków reaktorów pokrywają licznie mikropęknięcia, dlatego Niemieccy eksperci zaczęli obawiać się awarii i prosili o zawieszenie procesu rozszczepiania atomów w Tihange. Rząd Belgii jednak nie zdecydował się na wyłączenie reaktorów i elektrownia wciąż pracuje pełną parą.

Belgijska elektrownia Tihange położona jest zaledwie 70 kilometrów od granicy z Niemcami, dlatego niemiecki Urząd ds. Zdrowia postanowił wdrożyć działania prewencyjne. W przygranicznym mieście Akwizgranie zaczęto rozdawać bezpłatne tabletki z jodem, który blokuje pochłanianie przez tarczycę substancji radioaktywnych, zmniejszając tym samym ryzyko choroby popromiennej i wystąpienia nowotworów w późniejszym czasie.

Wiele osób obawia się jednak, że dystrybucja jodu wśród obywateli nie jest działaniem prewencyjnym, ale reakcją na zaistniałą awarię i wyciek substancji radioaktywnych. Ludzie obawiają się tego, że władze milczą na temat zagrożenia, by uniknąć paniki i kompromitacji, tak jak to było w przypadku katastrofy w Czarnobylu.

Niemcy zapowiadają zamknięcie elektrowni atomowych do 2023 roku, a Belgowie do roku 2025, ale czy stare i zużyte reaktory wytrzymają do tego czasu? 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : dailymail.co.uk, bbc.com, geekweek.pl, wikipedia.org


Reply