Chłopiec zmarł z głodu przy ciele swojej matki. Przez kilka tygodni nikt nie zainteresował się chorą na epilepsję kobietą i jej maleństwem!

Samotność i izolacja to realia naszych czasów, nie zna się ludzi, którzy mieszkają za ścianą, bo po co?

O ile jeszcze starsze pokolenia znały się, o tyle obecnie teraz nie wiadomo kto mieszka obok. Ludzie nie integrują się, nie chcą się znać. Każdy żyje swoim życiem, swoimi kłopotami i radościami, nikt nie chce się zastanawiać i interesować innymi. Ludzie są anonimowi nawet na jednej klatce, nie mówiąc już o całym bloku, ale prowadzi to jedynie do poczucia odosobnienia i samotności.

Wszystkiego są wady i zalety. Anonimowość daje nam spokój, nie musimy się przed nikim tłumaczyć z własnych zachowań, ograniczać słowami „Co sąsiedzi powiedzą?”. Jednak brak zainteresowania prowadzi do tego, że gdy się źle dzieje, gdy szuka się pomocy, nie ma nikogo do kogo można by wyciągnąć dłoń. Im większe miasto, tym większy z tym problem. Ludzie przeprowadzają się często, zmieniają nie tylko dzielnica, ale i miasta.

Taki rozwój cywilizacji i brak kontaktów miedzy ludzkich sprawia, że może dojść do tragedii. Jak miało miejsce w tym przypadku. Na pogrzebie młodej Esther Eketi-Mulo  i jej synka było mnóstwo poruszonych osób, były całe naręcza kwiatów i łzy. Dwie białe trumny, jedna tak mała, że łamało to serce, były otoczone wiązankami z napisami „kochanej siostrze”, „ukochanemu maleństwu”. Jednak najbardziej czuć było bezsens tych śmierci, zwłaszcza 4-letniego Chadracka, który w środku wielkiego miasta zmarł z głodu przy ciele swojej matki.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : thesun.co.uk


Reply