Idą do szkoły, wracają bez rąk i nóg. Poluje się na nich gorzej niż na zwierzęta

Polowania na zwierzęta w Afryce to podłość, jakich mało. 

Bogaci ludzie z tzw. Zachodu przyjeżdżają na Czarny Ląd, by zabijać. Biorą strzelby w dłonie, by poczuć krew, zapanować nad słabszymi od siebie, którzy nie mogą się bronić. Do domu zabierają ze sobą trofea, którymi chwalą się, a powinni się wstydzić, że je mają. Zew zabijania jest jednak silniejszy. Bezskutecznie z polowaniami na zwierzęta, w tym te zagrożone walczą obrońcy przyrody z całego świata. 

Co, jednak gdybyśmy wam przypomnieli, że jest coś jeszcze gorszego od tych bezdusznej rozrywki bogaczy? O ile bowiem o nieszczęściu zwierząt mówi się głośno, o tyle o ludziach milczymy. Nikt nie chce, nie może lub nie umie pomóc dzieciom prześladowanym gorzej od zwierząt. Te dzieci napadane są, gdy idą do szkół lub z nich wracają. Polują na nie całe bandy z maczetami i siekierami.

Każdy chce „uszczknąć kawałek albinosa dla siebie”. W efekcie dochodzi do groteskowych sytuacji, które nie mieszczą nam się w głowach. Dzieci idą do szkół i wracają… bez rąk, nóg, albo wcale nie wracają, wykrwawiając się po drodze. 

Te przerażające obrazy to nie chore wizje ze snu, ale rzeczywistość mieszkańców Tanzanii i nie tylko. Ludzie tam mieszkający są święcie przekonani, że części ciała albinosów przynoszą bogactwo i szczęście. To amulety, które na czarnym rynku kosztują krocie (od 3 do 4 tys. dolarów za kończynę, 75 tys. dolarów za człowieka). To chory biznes, który dla rozrywki i wzbogaceni wymyślili wpływowi ludzie. Co najgorsze zwrócili tym przeciw sobie rodziny…


Rodziny handlują swoimi bliskimi w poszukiwaniu pieniędzy i wpływów. Wydają ich na śmierć, byle tylko się wzbogacić. Pokusa zarobienia kilkuset dolarów (większość pieniędzy trafia do pośredników) – trzykrotności minimalnej płacy zarobionej w kraju – naraża albinosów na niebezpieczeństwo na każdym kroku. 

Przejdź dalej, by poznać tajemnice tego mrocznego „biznesu”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply