Internauci czule nazywają ją „misiem”, ale jej historia to nie bajka. Wszystko przez uszy

Przeciętnemu Kowalskiemu nic nie mówi słowo keloid. 

Na szczęście rzadko się z tym spotykamy i jeszcze rzadziej musimy to leczyć. Keloid (bliznowiec) stanowi przerośniętą bliznę lub guz o czerwonawym, lub brunatnym zabarwieniu. Pojawia się na naszym ciele po zabiegach, urazach lub operacjach. Takie narośle łagodne, ale bardzo utrudniają życie. Wyglądają nieestetycznie, powodują bóle oraz swędzenie i strasznie trudno z nimi żyć. 

Takiej zmiany nabawiła się 29-letnia Jennifer z Filadelfii. Jennifer była 18-latką, gdy zdecydowała się na przebicie uszu. Wiele nastolatków przechodzi takie zabiegi bez żadnych problemów. Niecodziennie pojawiają się komplikacje. Jennifer miała jednak pecha. Po zabiegu na jej uszach pojawiły się cztery guzki. Zaczęły rosnąć, aż w końcu zajęły niemal całe uszy kobiety. 

Są niesamowicie bolesne i niewiarygodnie ciężkie. Powodują bóle głowy. Obawiam się, że będą się powiększać – powiedziała Jennifer. 

Co gorsza, młoda kobieta dorobiła się już ksywki wśród rówieśników i internautów. Nazwaną ją „misiem”, ponieważ jej uszy wyglądają jak krągłe uszka pluszowego niedźwiadka lub postaci z bajki.  Życie Jennifer wcale jednak bajką nie było. Cierpiała z powodu wyzwisk i prześladowań. Często bolała ją i zawracała jej się głowa. Lekarze orzekli, że nie mogą jej pomóc. Pozostawało tylko jedno wyjście. 

Czytaj dalej na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply