Kierowcy kupują przerażające naklejki, aby odstraszyć piratów drogowych. Zgadnijcie jak to działa

Nasze ulice, szosy i autostrady pełne są piratów drogowych.

Nie zważają oni na ograniczenia prędkości i nie dbają o innych uczestników ruchu. W terenie zabudowanym pędzą z prędkością dwa albo trzy razy większą niż dopuszczalna. Wyprzedzają na zakrętach lub na tzw. trzeciego. To prawdziwa plaga. Jedną z gorszych i bardziej irytujących przypadłości na drogach jest również jeżdżenie na tzw. długich światłach. 

Powinno się je włączać na terenach słabo oświetlonych, kiedy jedziemy przez las, by zasygnalizować innym kierowcom, że się zbliżamy. Dobry obyczaj i zdrowy rozsądek nakazują jednak gaszenie długich świateł, kiedy ktoś już nas zauważy, by nie oślepiać innych kierowców. Mimo wszystko nie brakuje kierowców, którzy nie wyłączają ostrych reflektorów. Co gorsze, uprawiają oni tzw. tailgating, tzn. trzymają się bardzo blisko innych kierowców, siedzą im na ogonie lub jak kto woli na zderzaku.

Jest to bardzo irytujące i jeszcze bardziej niebezpieczne. Sposób na takich „gagatków” wynaleźli Chińczycy, którzy zaczęli przyczepiać do tylnych szyb swoich samochodów przerażające naklejki rodem z horrorów. Nalepki widać tylko, jeśli oświetli się je intensywnym światłem. Ich zadaniem jest przerażenie drogowych piratów tak, by zgasili oni długie światła. 

Trzeba przyznać, że robi to piorunujące wrażenie, zwłaszcza w nocy i na zbliżających się z ogromną prędkością właścicieli potężnych SUV-ów. Nic więc dziwnego, że straszne naklejki sprzedają się jak szalone. Do zakupu zachęcać mogą ich stosunkowo niskie ceny (3-18 USD).

Czytaj dalej na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply