„Kup temu dziecku kaganiec!” – napisał na kartce mężczyzna, któremu przeszkadzało zachowanie autystycznego chłopca. Co tak rozsierdziło autora okrutnego wpisu?

Dzieci niepełnosprawne intelektualnie inaczej postrzegają świat.

Nie zawsze potrafią odróżnić dobro od zła. Postępują według prostych mechanizmów, złożone myślenie jest dla nich wysiłkiem, który nie zawsze potrafią podjąć. Choć wzrostem dorównują swoim rówieśnikom, emocjonalnie nie są tak dobrze rozwinięte. Zamknięci wewnątrz swojego świata autystycy nie są tutaj wyjątkiem. Nie potrafią odnaleźć się w przeróżnych sytuacjach życia codziennego.

Mają problemy z adaptacją, nie umieją zadbać o siebie, wyrazić swoich myśli, porozumieć się z otoczeniem.

Autyzm dziecięcy objawia się zaburzeniami rozwoju i funkcji ośrodkowego układu nerwowego. Dzieci autystyczne nie potrafią budować relacji interpersonalnych, wyrażać uczuć, formułować komunikatów. Są wyalienowani. Zamknięci w swym wewnętrznym świecie. Choroba towarzyszy autystkom od urodzenia, w trakcie dorastania co najwyżej osłabiają się jej obawy. Rodzice dzieci autystycznych zwykle uczą się zachowań swoich pociech, przyzwyczajają do nich i zaczynają rozumieć.

Osobom obcym ta sztuka nie zawsze się udaje. Zachowania autystyków mogą być dla nich irytujące, drażnić. Nawet poirytowani zwykle nie są jednak tak okrutni, jak autor notki, którą w sklepie spożywczym podrzucono Brittany Miller, matce chorego Grandiego. Czym sympatyczny malec tak rozsierdził autora liściku?

Czytaj na następnej stronie.

ittany Miller, z Michigan jest matką 7-letniego Grandiego. Jej synek od urodzenia choruje na autyzm. Jak większość autystyków ma jedną fascynację, zjawisko, które bardzo go cieszy i wprawia w zachwyt. Dla chłopca jest to dźwięk syreny strażackiej. Uwielbia słuchać jej głosu i ja naśladować. 7-latek robi to mimowolnie, w przypływie trudnej do opisania euforii i choć u większości jego radość wywołuje uśmiech na twarzy, nie wszyscy akceptują podobne zachowania.

Od jednej z takich niezadowolonych osób matka siedmiolatka otrzymała kartkę z napisem: Kup temu dziecku kaganiec!, po tym, jak po włączeniu alarmu w sklepie spożywczym jej synek zaczął powtarzać dźwięk ukochanej syreny. Kobieta robiła zakupy, kiedy w sklepie rozwył się alarm. Był fałszywy, wkrótce więc ucichł.

Jeszcze zanim zamilkł Brittany udało się uciszyć synka, do którego odwróciła się po tym, jak ten, gdy ten zaczął naśladować syrenę. Te kilka minut wystarczyły jednak by tak rozsierdzić obcego klienta sklepu, że ten wrzucił do wózka matki kartkę z przykrym napisem.

przyjemnej treści, kobiecie w pierwszym momencie zrobiło się przykro. Potem jednak postanowiła sprawę nagłośnić w mediach społecznościowych i uświadomić ignorantów, którzy tak naprawdę nic nie wiedzą o autyzmie. Brittany żałowała, że obcy, który napisał tak okrutną notkę, nie miał tyle odwagi, by powiedzieć jej tego prosto w oczy. – Wystarczyłyby mi trzy minuty, by zmienić jego punkt widzenia. Musimy próbować to robić – stwierdziła.

Ludzie tak naprawdę niewiele wiedzą jeszcze o dzieciach autystycznych, tym jak się zachowują, jak wygląda ich wychowanie, nasze codzienne życie i stąd takie nieprzyjemne gesty – wyjaśniła

To jak przyjęła okrutny gest okrutnika, spodobało się internautom. Rodzice dzieci autystycznych, dyskryminowanych na co dzień zaczęli wysyłać jej słowa wsparcia po tym, jak podzieliła się swoją historią w internecie.
Chłopiec dostał mnóstwo listów od wzruszonych internautów, a na urodziny jedna z firm produkujących syreny zaprosiła malca do swej siedziby, gdzie urządziła dla niego wspaniałe przyjęcie. – Nie marzyłam nawet, o czymś takim. Chciałam tylko uświadomić ludziom, czym jest autyzm – dziwiła się uradowana matka.

Uśmiech na twarzy jej synka sprawił, że cała ta przykra historia znalazła pozytywne zakończenie. Setki dobrych życzeń i olbrzymie wsparcie, które dostała rodzina pozwoliło zapomnieć o jednym zgorzkniałym człowieku, który stanął na ich drodze.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : rebelcircus.com


Reply