Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać

Fortuna toczy się kołem.

Jedni żyją względnie spokojnym życiem. Nie spotykają ich żadne wielkie nieszczęścia, los też zbytnio się do nich nie uśmiecha. Niektórzy jednak muszą znaleźć się w prawdziwym dołku, żeby poczuć dno i się od niego odbić. Trudna sytuacja życiowa mobilizuje ich do działania, a  świadomość, że muszą zrobić coś ze swoim życiem, działa jak zimny prysznic.

Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać

Nie zawsze los jest dla nas łaskawy. Zaczynamy od nowa nie tylko ze swojej winy. Czasami nieszczęścia spadają nam na głowy bez wyraźnego powodu. Choroba nie wybiera, a wypadki po prostu się zdarzają. W 2007 r. na skutek jednego z nich Loren Krytzer wylądował w szpitalu. Stan mężczyzny był bardzo ciężki. Solidnie pokiereszowany walczył o życie. Z tego boju wyszedł zwycięsko, choć nie obyło się bez strat. Chwila nieuwagi za kierownicą kosztowała go nogę.

Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać

Amputacja była jak wyrok. Mężczyzna był stolarzem. Po utracie kończyny mógł się pożegnać ze swoim fachem. Nie mógł nosić ciężkich kawałków drewna. Zamówienia przestały więc spływać, a wraz z nimi topniał stan konta. Pieniądze powoli się kończyły, więc Loren zaczął wyprzedawać swoje rzeczy, by mieć co włożyć do garnka. Bał się, że wyląduje na ulicy. Wtedy właśnie przypomniał sobie o spadku po babci.

O niezwykłym splocie wydarzeń, który nastąpił później przeczytasz na następnej stronie.

Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać

uszka obiecała obdarzyć go czymś wyjątkowym, kiedy jednak zjawił się w jej domu, okazało się, że chciwa rodzina już zagarnęła wszystko, co cenniejsze. Pozostawili tylko książki i starą, brzydką kapę na łóżko. Loren był zdesperowany, spytał więc, czy ktoś z nich nie chce kupić koca, choćby za 10 dolarów. Nie znalazł chętnego, wrócił więc ze swoim dobytkiem do siebie.

Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać

Zaczął mieć głupie myśli, że koc mu się przyda, kiedy wyląduje na ulicy. Schował więc narzutę w szafie i czekał na „gorsze czasy”. Nie był wtedy w formie. Nie bardzo radził sobie z niepełnosprawnością i całe dnie spędzał, oglądając telewizję. Pewnego razu natrafił na odcinek programu Antiques Roadshow i szczęka dosłownie opadła mu na podłogę. Gwiazdą show był staruszek z Tuscany w Arizonie, który koc niemal identyczny, jak jego sprzedał za 500 tys. dolarów!

Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać
uszka z programu była bardzo stara. Należała do wodza plemienia Nawahów i powstała w połowie XIX w. (w latach 1840-1860). Dla kolekcjonerów stanowiła prawdziwy rarytas. Loren zaczął się zastanawiać, czy stara kapa po babci nie ma podobnego rodowodu. Od razu udał się do antykwariatu, by to sprawdzić. Uznano go za wariata, a koc za tanią meksykańską pamiątkę dla turystów.

Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać

Loren jednak nie poddawał się i w końcu trafił na specjalistę od indiańskich artefaktów. Rzeczoznawca Jeff Moran był niemal pewien, że to autentyk, tym bardziej że pradziadek Lorena był kupcem i część z jego cennych łupów mogła wędrować po rodzinie. Moran postanowił dowieść swych przypuszczeń i wysłał koc do badań. Wyniki były pozytywne. Kapa miała ponad 200 lat i prawdopodobnie należała do indiańskiego wodza.

Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać
zydka jak noc, kosztowała krocie. Została wykonana ręcznie w całości z wełny, przez Indian z plemienia Nawahów, którzy zamieszkiwali Amerykę Północną. Już w XIX w. takie kapy były prawdziwym rarytasem. Bogaci wielmoże potrafili czekać 4 lata na utkanie podobnej. Wtedy była warta tyle, co złoto.

Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać

Loren nie chciał jednak za nią takich pieniędzy. Spieszyło mu się do sprzedaży. Nie miał co do garnka włożyć, był więc gotowy zaakceptować każdą ofertę. Od szybkiego pozbycia się narzuty odwiódł go Moran. Rzeczoznawca dał mu 9 tys. dolarów tylko po to, by nie sprzedawał koca od razu, lecz potrzymał go do aukcji. Gdy pieniądze się rozpłynęły, doszczętnie spłukany Loren udał się do domu aukcyjnego w Pasadenie. Nie liczył na wiele, ale nim minęło 2 minuty został milionerem! Don Ellis, który wcześniej kupił koc staruszka z Tuscany, zapłacił za kapę 1,5 mln dolarów!

Oto prawdziwa historia pucybuta, który został milionerem!

Ledwo uszedł z życiem z wypadku. Stracił pracę. Był bez grosza przy duszy, a jedyne, co miał to stary koc po babci, który postanowił sprzedać

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : facebook.com, meaww.com, cnbc.com


Reply