Mark Twain był miał niezwykle cięty język. Jego list do sprzedawcy „eliksiru życia” to przykład tego, jak powinno się traktować głupców

Niestety Twain nie mógł przejść obojętnie wobec takiej reklamy. Wiele w swoim życiu napatrzył się na choroby. Nie udało mu się uratować synka Langdona, który miał zaledwie 19 miesięcy, kiedy zabrała go błonica. Zaledwie 4 lata po śmierci brata, odeszła córeczka pisarza. Ją z kolei pokonało zapalenie opon mózgowych. W 1904 r. na wadę serca zmarła z kolei żona pisarza Olivia. 

Dokładnie rok po jej śmierci Twain otrzymał nieszczęsną korespondencję, na którą nie mógł i nie chciał pozostać obojętny. Dobrze wiedział, że szarlatani tacy jak Todd żerują na nieszczęściu innych. Sam próbował leczyć swych bliskich wszystkimi możnymi sposobami. Niestety się to nie udało. Twain wiedział, że takie alternatywne leczenie może tylko zaszkodzić człowiekowi. 

Pytanie, czy wiedzą o tym ludzie, którzy dziś wierzą w cudowną moc np. urynoterapii, czy choćby ajurwedy? Cóż, nie jesteśmy tego tacy pewni. 

Źródło: upworthy.com, booklips.pl

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply