Mali pacjenci szpitala dziecięcego byli przerażeni rurkami i maszynami, które tam zobaczyli. Lecznicę poddano więc metamorfozie

Wizyty w szpitalu nie są przyjemne dla nikogo.

Przeznaczeniem lecznic jest przede wszystkim walka z chorobami. Miejsca te muszą być dobrze wyposażone i funkcjonalne. Projektanci biorą sobie za cele ich wygodę i względy praktyczne, bardzo często zapominając o estetyce. W efekcie większa część szpitali to miejsca brzydkie i obskurne. Nie dość, że kojarzą się z chorobami, to jeszcze wyglądają, jakby same były chore.

Odpadająca farba na szarych ścianach to norma. Wszędobylska biel i zimne kolory to również znany trend. To wszystko razem sprawia, że w szpitalach nie chce się nam przebywać i udajemy się do nich, gdy już musimy i nie mamy innego wyboru. Lecznice, choć „naprawiają ciała”, sprawiają, że cierpi duch. Miejsca te powinny wprost kwitnąć optymizmem, być kolorowe i pozytywne, tak, by ich pacjenci byli dobrej myśli i mieli siły do walki z wyniszczającymi chorobami.

Niezwykle ważny jest wygląd szpitali dziecięcych, które nie powinny przerażać małych pacjentów niezliczonymi rurkami i dziwnymi maszynami. Przez wzgląd na dobro maluchów dyrekcja lecznicy dla dzieci w Nowym Jorku postanowiła przerobić szpitalne sale w pirackie wyspy. Jeden z rezonansów magnetycznych zamieniono na galerę z ogromnym kołem sterowym, a jeszcze inny na prom kosmiczny.

Zdjęcia szpitala po metamorfozie znajdziecie stronę dalej.

rezonansem trwa tylko minutkę, przygotowanie dzieci do prześwietlenia to dodatkowo około 15 minut. Oczekiwanie na wjazd do dziwnej białej maszyny do tej pory niezwykle stresowało dzieci. Malce bały się, że będzie je bolało i stanie się im coś złego. Od kiedy jednak salę przemalowano i zamieniono w swoisty plac zabaw, ten problem znikł, jak ręką odjął.

Sympatyczny i wesoły wygląd sal, sprawił, że mali pacjenci zaczęli je kojarzyć z ulubionymi kreskówkami. Doszło nawet do tego, że ze szpitalnych pomieszczeń trzeba ich było wyciągać trochę na siłę. Naomi Hawkins, która pracuje w szpitalu, jako pielęgniarka, zdradza: – Badane są tutaj maluchy i nastolatki. Te drugie przewracają oczami, gdy widzą małpy, rybki i liski, ale dzieciom to pomaga. Pamiętam nawet, jak jeden chłopiec poprosił mnie, bym szybko go zbadała, bo chce się jeszcze pobawić – mówi kobieta.

Dzieci są badane pod kątem różnych chorób, w tym tych najgorszych – nowotworowych. Warunki, w jakich się to odbywa, są więc tym bardziej ważne.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : dailymail.co.uk, upworthy.com, hopeshared.com


Reply