Chciał z tarasu sfilmować burzę szalejącą nad pobliskimi wzgórzami i omal nie zginął. Piorun niespodziewanie uderzył dwa metry od niego!

Czasem nawet niewielki łut szczęścia może uratować życie.

Koniec lata to czas obfitujący w burze. Jedni śmiertelnie się ich boją, a drudzy tylko czekają na ich przyjście, by móc podziwiać piękno bijących raz po raz w ziemię piorunów. Trzeba przyznać, że taki widok jest fascynujący i zapiera dech w piersiach, ale podziwianie burzy w plenerze to bardzo ryzykowna sprawa…

Szansa na to, że w tym roku trafi nas piorun wynosi około 1 do 1 100 000, zaś prawdopodobieństwo, iż stanie się to w ciągu całego naszego życia, oscyluje w granicach 1 do 13 500. Jak widać rażenie piorunem to rzadka przypadłość, co nie oznacza, że podczas burzy możemy stracić czujność.

O tym, jak burza jest niebezpieczna, a przede wszystkim nieprzewidywalna, przekonał się Daniel Modøl. 38-letni Norweg  postanowił z tarasu swojego domu, położonego w miasteczku Gjerstad na wschodzie kraju, sfilmować burzę, która toczyła się nad niedalekimi wzgórzami…

Mężczyźnie wydawało się, że w progu tarasowych drzwi nic mu nie grozi i może spokojnie podziwiać piękno oraz potęgę szalejącej przyrody, ale srogo się pomylił, ponieważ w pewnym momencie piorun zamiast na horyzoncie, pojawił się tuż obok młodego Norwega!

Błyskawica uderzyła w taras tworząc potworny huk. Po pierwszych sekundach szoku Daniel zrozumiał, że właśnie doświadczył największego fartu w swoim życiu: około 2 metrów od niego znajdował się spalony fragment tarasu, w który uderzyło napięcie rzędu setek tysięcy woltów.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : viral4real.com, youtube.com


Reply