Pochowali ją na podwórku za domem. Ukryli ciało, by móc pobierać jej emeryturę. Prawda wyszła na jaw dopiero po latach, gdy do ich drzwi zapukała policja

Ta szokująca historia wstrząsnęła całym miasteczkiem.

Spokojna na pierwszy rzut oka rodzina przez lata ukrywała straszny sekret. Przez ten czas żaden z sąsiadów nie zorientował się, że jednego z ich sąsiadów już dawno nie ma na tym świecie. Nikt nie przyszedł na jej pogrzeb, nikt nie postawił kwiatów na grobie. Staruszka nie doczekała godnego pochówku najbliższa rodzina zakopała ją w ogrodzie by móc przez lata wyłudzać jej emeryturę.

Ten dramat rozegrał się w Jefferson Township w hrabstwie Coshocton w Ohio. Zaczęło się od interwencji urzędników Ubezpieczeń Społecznych, którzy nabrali podejrzeń po tym jak przez dłuższy czas, to nie staruszka, ale małżeństwo zaczęło odbierać czeki z jej emeryturą.

Chcesz się dowiedzieć co było dalej? Zajrzyj na następną stronę.

=”font-weight: 400;”>Szeryf z Coshocton, Timothy Rogers zaczął swoje śledztwo, zaraz po tym, jak został powiadomiony o zniknięciu starszej kobiety. Sprawę zaczął od uzyskania nakazu przeszukania posesji w Jefferson Township, która należała do staruszki. Policjanci, wraz z urzędnikami Ubezpieczeń Społecznych wrócili do domu, skąd zniknęła staruszka. W ogrodzie za domem odkryli ludzkie szczątki. Po miejscowości rozeszła się wieść o znalezionych zwłokach. Na mieszkańców posesji padło podejrzenie morderstwa.

Nikt nie pomyślałby, że ta sielska okolica skrywa mroczny sekret. 

Szeryf nie miał jednak żadnych poszlak by tak twierdzić. Bez autopsji nie mógł nawet potwierdzić, że szczątki rzeczywiście  należą do zaginionej kobiety.  „Nie mogliśmy zrobić nic innego, jak czekać. Nie byliśmy nawet pewni tożsamości ofiary. Sprawa dalej była niejasna” – relacjonuje szeryf. Postęp w śledztwie nastąpił dopiero później…

Dalsza część tej historii jest równie ciekawa. Czytaj dalej na następnej stronie. 

Śledztwo poprowadził szeryf Timothy Rogers, policjant miał twardy orzech do zgryzienia. 

dnak parze, mieszkającej w domu przy Jefferson Township postawiono zarzuty. Dwoje podejrzanych 48-letniego Daniela Reeves’a i 42-letnią Trudy Reeves aresztowano w związku z zarzutem utrudniania śledztwa i manipulowania dowodami, zgromadzonymi przez policję. Detektywi wrócili do domu. Wiedzieli, że do zakończenia śledztwa jeszcze daleka droga, dochodzenie może potrwać kilka tygodni. Sąsiedzi mieszkający we wsi mówią, że są zszokowani.

„Takie rzeczy nie zdarzają się tutaj, nie wiem, co jeszcze ci powiedzieć”, stwierdził Randy Mizer, jeden z nich.

To, że para jest winna nieposzanowania ciała i szeregu wyłudzeń. Czy jednak detektywi mają podstawy, by twierdzić, że śmierć staruszki nie była naturalna i ta dwójka jakoś się do niej przyczyniła? Tego jeszcze nie wiadomo. A wy, jak myślicie?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply