Wyrzucił dzieci i żonę przez okno z 5 pietra, sąsiedzi robili co mogli, by ich złapać

Nigdy nie wiadomo, jak skończy się dzień, można sądzić, że siedząc we własnym domu, jest się bezpiecznym i nic się nie stanie.

Niestety to mylna opinia, wypadki zdarzają się nawet w domowych zaciszach. A straszny żywioł, jakim jest pożar, wybucha często niespodziewanie, gwałtownie i nie daje szans na ratunek. Człowiek musi wtedy podjąć decyzję czy czekać na pomoc, czy ryzykować jeszcze bardziej. I nie ma czasu na kalkulowanie wszystkiego, co się może stać. Trzeba działać.

 

 

Przekonał się o tym Vitali z Sturnino w Rosji. Doświadczył strasznego koszmaru i to na jego barkach spoczął los całej rodziny. Vitali i jego żona byli w domu ze swoimi dziećmi – 3-letnią Ksenią i 11-miesięcznym Eugeniem. Kiedy poczuli dym, było już za późno. Ogień, który wybuchł u sąsiadów, zajął już całą klatkę schodową. Nie było szans, by uciekać przez drzwi.

 

Vitalij szybko zdecydował, by wyrzucić dzieci i żonę przez okno. Odcięta od schodów rodzina czułą jak podłoga w ich mieszkaniu staje się coraz bardziej gorąca, a dym wdziera się w każdy kąt. Nie mieli wyjścia. Sąsiedzi pod klatką krzyczeli, by ich nie rzucał, by poczekał. Inni zorganizowali szybko jakieś prowizoryczne materiały do złapania pogorzelców.

 

Vitalij rzucił ludziom koc, który szybko rozłożyli. Balkony sprawiały, że wszystko było bardzo niebezpieczne. Uderzenie o daszek z piątego piętra byłoby śmiertelne. Najpierw Vitalij wyrzucił małego Eugenia, potem Ksenie, a następnie żonę. Kiedy jego rodzina była bezpieczna, uczynił znak krzyża i skoczył.

Ani żona, ani dzieci nie miały nawet zadrapania. Vitali z poważnymi obrażeniami trafił do szpitala, pęd jego ciała był za duży, mężczyzna uszkodził kręgosłup. Na szczęście cała rodzina jest już bezpieczna i otrzymała pomoc.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : hefty.co


Reply