Profesjonalny syren skarży się na swój los. „Woda jest chlorowana, a ogon ciężki” – narzeka

Każda profesja ma swoje plusy i minusy. 

Nawet robiąc to, co kochamy, przeżywamy gorsze dni i dopadają nas momenty zwątpienia. Mogą denerwować nas współpracownicy. Szef też może dawać się we znaki. Osobom, które prowadzą własną działalność nad głową ciągle wiszą urzędnicy. Okazuje się, że nawet życie syrenów z Instagrama nie jest takie łatwe. Co doskwiera im najbardziej?

Gwiazdy Instagrama spędzają swój czas pluskając się w wodzie z doczepionymi replikami ogonów. Jednymi z najsłynniejszych syrenów są 30-letni Marino z Iowa w USA oraz 25-letni Chris z Niemiec. Obaj od dzieciństwa byli zakochani w „Małej syrence” Disneya. Jak wyznaje Marino, od dziecka pociągał go folklor i mistycyzm syren. – Małą syrenkę oglądałem codziennie mimo irytacji rodziców – wspomina syren. Z Chrisem było podobnie. 

Obaj dopiero niedawno zdecydowali się na życie syrenów. Marino swoją przemianę w profesjonalnego syrena zaczął 1,5 roku temu. Jego transformacja w mitologiczne stworzenie rozpoczęła się od kupna realistycznego ogona. Te silikonowe akcesoria nie są tanie, a ich sprzedaż detaliczna kosztuje setki funtów. Są też trochę trudne do manewrowania, dopóki się do nich nie przyzwyczaisz.

Są podstawy rzeczy, w które musisz zainwestować, rozpoczynając przemianę w syrena, ale ogon jest najważniejszy! – podkreśla Marino.

Jak dodaje, na rynku jest ich duży wybór, od prostych z rozciągliwego materiału, aż po ekstrawaganckie, najwyższej jakości ogony wykonane ze „smoczego silikonu”. Na początek wystarczy jednak najzwyklejszy ogon z tkaniny: – aby poczuć fantazję syrena i zdecydować, czy jesteś gotów zainwestować w coś bardziej profesjonalnego – tłumaczy Marino. Jak twierdza obaj, ich praca jest ciężka i potrafi być naprawdę wymagająca. Na co żalą się najbardziej?

Odpowiedź na następnej stronie. 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply