Przeglądając Facebooka Jenni wpadła na ogłoszenie od złodziei, którzy ukradli jej rower. Dziewczyna załatwiła rabusiów ich własną bronią! Jej nauczkę zapamiętają na długo!

Zuchwali złodzieje coraz bardziej panoszą się na naszych drogach.

Nie tylko Anglicy mają z nimi kłopot. U nas również jest ich coraz więcej i coraz częściej na muszkę biorą rowery. Dzieje się tak dlatego, że po naszych drogach nie jeżdżą już tylko tanie składaki, które zrobiłyby furorę co najwyżej na złomie, a naprawdę solidne, drogie jednoślady, które kosztują tyle, co używany samochód. Polacy bardzo często zaopatrują się w takie maszyny z uwagi na własne zdrowie i bezpieczeństwo.

Przerzucając się z samochodu na rower, nie tylko przyczyniamy się do ochrony środowiska, ale i dodajemy cegiełkę do ochrony własnego zdrowia. Duża część naszych rodaków, kiedy już decyduje się na zakup jednośladu, wybiera sprzęt droższy, ale wytrzymały i solidny, który służył im będzie przez lata.

Niestety do zakupu zabezpieczenia naszego roweru przed kradzieżą nie podchodzimy z aż taką dbałością. Bardzo często, ufając w ludzką przyzwoitość, lub własne szczęście wybieramy tanie żyłki, dostępne w każdym hipermarkecie. Niestety nie gwarantują one żadnej ochrony przed rabusiami, niekiedy ci radzą sobie z nimi w kilkanaście sekund. Jesteśmy wówczas zmuszeni pożegnać się z rowerem, który sporo nas kosztował.

Jenni Morton-Humphreys 30-latka z Bristolu nie pozbyła się swojego drogiego, niemieckiego wyścigowego roweru w ten sposób. Kobieta dobrze zabezpieczyła jednoślad przed grabieżą, niestety mimo to padła ofiarą złodziei.
Tym razem jednak to nie rowerzystka, ale rabusie mieli pecha. Przysłowiowa kosa trafiła na kamień. Zrządzenie losu sprawiło, że kobieta wpadła na ogłoszenie o sprzedaży JEJ roweru. Takiej okazji nie mogła przepuścić. Postanowiła dać złodziejom nauczkę.

Co zrobiła? Przejdź na druga stronę i poznaj odpowiedź.

nni zostawiła swój rower tylko na chwilkę, a w tym czasie sama poszła coś przekąsić. Po upływie kwadransa, a najwyżej 20 minut wróciła do stojaka, gdzie zostawiła błękitny jednoślad, z przerażeniem odkryła, że go tam nie ma. Postanowiła poszukać swojego roweru w internecie. Na forach cyklistów z Bristolu umieściła zdjęcia skradzionego jednośladu. Po upływie zaledwie 24 godzin odezwał się do niej członek społeczności cyklistów. Mężczyzna obserwujący fanpage znalazł ogłoszenie o podobnym rowerze na facebookowym forum z używanymi rowerami.

Podesłał więc link do oferty poszukującej roweru Jenni. Z bijącym sercem 30-latka weszła w podesłany link. Szczęście jednak jej dopisało, zguba się znalazła!

Wystarczyło ją teraz odzyskać. Jenni wszystko zaplanowała. Dla niepoznaki poprosiła nowego kolegę o zaaranżowanie spotkania z „nowym właścicielem” błękitnego jednośladu. Podając się za siostrę udała się w umówione miejsce, by zobaczyć rower, który udawała, że chce kupić.

j akcji powiadomiła policje, funkcjonariusze postanowili się jednak nie wtrącać. Wzięła więc sprawy w swoje ręce. Stawiła się w umówionym miejscu i udając zainteresowanie zakupem roweru, zaczęła zadawać szczegółowe pytania o stan roweru, dodatkowy sprzęt do niego, ilość przerzutek, rodzaj hamulców itd. W końcu poprosiła sprzedającego o jazdę testową, tłumacząc, że nie chce kupować kota w worku. Kiedy rabuś zgodził się niczego nie podejrzewając, 30-latka wsiadła na rower i poszła w długą.

Nie oglądałam się za siebie, bałam się, że będzie mnie gonił. Jeszcze bardziej jednak bałam się tego, że nie znam miejsca, w którym się spotkaliśmy, że zabłądzę, zrobię kółko i wrócę do miejsca, gdzie zostawiłam złodzieja – wyznaje 30-latka.

Na szczęście tak się nie stało, Jenni trafiła na rondo, znalazła alternatywną drogę do centrum, przejechała przez nie i udała się prosto do domu. W centrum zostawiła nowo poznanego kolegę z forum, który przyglądał się spotkaniu kobiety ze złodziejem, kontrolując, czy nic jej nie grozi.

Wybaczył mi. Musiałam jak najszybciej znaleźć się w domu i spokojnie odetchnąć. Kiedy potem poszłam do roweru zobaczyłam, że ta kradzież nawet mi się opłaciła. Złodzieje zadbali o mój rower, ukradłam go w lepszym stanie, niż był przed rabunkiem. Wyregulowali światła, dopompowali opony. Opłaciło się – śmieje się kobieta.

 

 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : express.co.uk, dailymail.co.uk


Reply