Przez nieuwagę zostawiła synka w nagrzanym samochodzie, teraz uczy malca jak otworzyć auto i uwolnić się z fotelika. Dobrze robi?

Mamy żyją w ciągłym stresie i nierzadko oprócz domu i gromadki dzieci mają na głowie pracę i zawodowe obowiązki.

Jak trudno dzielić role zorganizowanej matki kilkorga dzieci, terminowego pracownika, a do tego pozostawać czułą i opiekuńczą żoną, wiedzą tylko kobiety, które z takim wyzwaniem zmagają się na co dzień. Tymczasem opiekując się maleńkim dzieckiem nie możemy pozwolić sobie na żaden błąd.

Przez nieuwagę zostawiła synka w nagrzanym samochodzie, teraz uczy malca jak otworzyć auto i uwolnić się z fotelika. Dobrze robi?

Musimy mieć oczy dookoła głowy. W głowie listę zadań i stoper, opanowany umysł, a przy tym pamiętać, jak wielka spoczywa na nas odpowiedzialność. Spuszczając dziecko z oczu choćby na chwilę igramy z ogniem, który z łatwością może się przerodzić w żywioł. O bezpieczeństwie naszego maluszka musimy pamiętać szczególnie wtedy, gdy na dworze upał. To właśnie wtedy nasze nagrzane auto może się przerodzić w śmiertelną pułapkę dla naszej pociechy. Pozostawienie w rozgrzanych samochodach, naraża dzieci na poważne konsekwencje zdrowotne. Długie przebywanie w gorącym aucie to dla malucha pewna śmierć!

Przez nieuwagę zostawiła synka w nagrzanym samochodzie, teraz uczy malca jak otworzyć auto i uwolnić się z fotelika. Dobrze robi?

Kiedy na zewnątrz auta temperatura sięga 33°C, w zaparkowanym samochodzie po 20 minutach  wynosi  już 50°C, a po upływie 40 minut nawet 60 °C! Nawet, gdy temperatura jest niższa, lub upał zelży rozgrzane auto, stojące w nasłonecznionym miejscu stanowi potencjalne zagrożenie dla zdrowia i życia zamkniętych w nim ludzi, czy zwierząt. Jak jednak twierdzi Amy Amos, bloggerka i fotograf, której zdarzyło się zapomnieć o synku, który po odbytym wyjeździe na zakupy, został w nagrzanym samochodzie, nawet wtedy można uniknąć tragedii. Jak? Zdaniem kobiety wystarczy nauczyć dzieci, jak uwolnić się z opresji.

Czy to najlepsza droga do uniknięcia nieszczęścia? Czytaj na następnej stronie.

Przez nieuwagę zostawiła synka w nagrzanym samochodzie, teraz uczy malca jak otworzyć auto i uwolnić się z fotelika. Dobrze robi?

st zaskakująca i daje do myślenia. Zamiast bowiem obarczać odpowiedzialnością i winą za narażanie zdrowia dzieci na szwank, ba, zamiast krytykowania ich niedbalstwo i narażanie życia maluchów, zadaje jedno, bardzo ważne pytanie: – Czy wasze dziecko wie, jak wyjść z samochodu, gdy drzwi są zamknięte? Jak twierdzi kobieta, tylko nauczenie malca tego, jak uwolnić się z rozgrzanej pułapki, pozwoli czuć się w pełni o niego spokojnym.

Przez nieuwagę zostawiła synka w nagrzanym samochodzie, teraz uczy malca jak otworzyć auto i uwolnić się z fotelika. Dobrze robi?

Swój osąd Amy popiera przykrym wypadkiem, który stał się jej udziałem.

Wracaliśmy z zakupów całą rodziną. Wszyscy wyszliśmy z auta. Ja miałam masę toreb z zakupami, moje starsze dzieci jak zwykle wypadły, jak szalone z samochodu i pogoniły bawić się na podwórko. Po około 10 minutach zorientowałam się, że nie ma z nim mojego najmłodszego synka – relacjonuje Amy.

Zaczęliśmy go szukać. Sprawdziliśmy łazienkę, obszukaliśmy wszystkie pomieszczenia, gdzie lubił przesiadywać ze swoim iPadem. Nigdzie go nie było. Został w samochodzie. Drzwi były zamknięte, a on pocił się i szlochając dociskał twarz do okna – mówi przerażona matka. Jak wyznaje, sama nie wie, jak to się stało, jednak fakt, że tak łatwo mogło dojść do tragedii, dał jej do myślenia. By ustrzec się niebezpieczeństwa postanowiła więc nauczyć trzylatka, jak w razie potrzeby uwolnić się od pasów fotelika i otworzyć zamknięty od wewnątrz samochód.

Przez nieuwagę zostawiła synka w nagrzanym samochodzie, teraz uczy malca jak otworzyć auto i uwolnić się z fotelika. Dobrze robi?

rzy, że tylko tak może mieć 100 procent pewności, że jej dziecko nigdy nie znajdzie się w niebezpieczeństwie. – Otwierania drzwi powinno się uczyć choćby w ramach przygotowania przeciwpożarowego dzieci – mówi. Jej podejście daje do myślenia, jak i dzieli rodziców. Jedni mocno jej kibicują, zdając sobie sprawę z tego, jak ważne jest to, czego uczy swe pociechy. Drudzy uznają, że odpowiedzialność za ludzkie życie nie powinna być spychana na barki trzylatka.

Przez nieuwagę zostawiła synka w nagrzanym samochodzie, teraz uczy malca jak otworzyć auto i uwolnić się z fotelika. Dobrze robi?

Przeżycie malca nie może być uzależnione od tego, czy ten zapamięta, nauki matki, czy w stresie o wszystkim zapomni.

Nie można uchylać się odpowiedzialności za dzieci. Jak w ogóle można o nich zapomnieć? – pytają internauci. Jak tłumaczy kobieta nie próbuje w ten sposób wykpić się od odpowiedzialności. Nie zamierza też sprawdzać w praktyce, czy to czego uczy synka nie idzie na marne. Chce tylko zwiększyć jego szanse na przeżycie „w razie w”.

Jak myślicie, czy jej myślenie jest słuszne?

Przez nieuwagę zostawiła synka w nagrzanym samochodzie, teraz uczy malca jak otworzyć auto i uwolnić się z fotelika. Dobrze robi?

 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : thestir.cafemom.com, mirror.co.uk


Reply