Zapamiętaliśmy go, jako wybitnego naukowca. Einstein skrywał jednak romantyczną naturę, czego dowodem są pełne pasji listy miłosne

Miłość nie wybiera i może spotkać każdego.

Temu uczuciu poddają się i dają ponieść wszyscy, tak biedni, jak i bogaci. Zarówno wykształceni, jak i ci, których edukacja skończyła się na podstawowym poziomie. Choć czasem wydaje się nam, że na swej drodze nigdy nie poznamy nikogo, kto zwróciłby na nas uwagę, zaakceptował takimi, jacy jesteśmy, nagle spotykamy kogoś, kto wydaje się ulepiony z tej samej gliny i zostaje z nami na zawsze.

Taka osoba to skarb, wart więcej niż wszystko to, co możemy kupić, czy otrzymać od świata. Jest tak ważna, bo darzy nas uczuciem, którego nie da się osiągnąć, czy wypracować. Miłości nie możemy nikomu zaszczepić. Nie ma żadnej formuły chemicznej, która pozwalałaby ją uzyskać. Ofiarowane uczucie musimy więc pielęgnować i dbać o nie, aby nigdy nie zgasło.

Albert Einstein doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak silne potrafi być to uczucie. Miłość, którą obdarzył swą Milevę Marić była bardzo gorąca i nie mniej silna. Wybitny naukowiec, którego mało kto podejrzewałby o romantyzm, do reszty tracił głowę dla swej ukochanej.

Historia pary była bardzo burzliwa, czego dowodem są pełne pasji listy miłosne, które wysyłali sobie zakochani. Nie brak w nich słodkich, cukierkowych wręcz wyznań miłosnych, jest też wiele prawdy o tym, z czym musi się mierzyć dwójka zakochanych ludzi i jak wiele przeciwności pokonać, by być razem.

To wszystko i znacznie więcej znajdziecie na następnych stronach.

va Marić nigdy nie wydawała się biografom Einsteina nikim ważnym. Traktowali ją oni po macoszemu, jedynie wzmiankując, że naukowiec był też mężem. Postacią Milevy zaczęli się interesować, dopiero gdy na światło dzienne wyszły listy miłosne, które para słała sobie z zapamiętaniem. Ona nazywała go w nich „Jasiem”, on pieszczotliwie „laleczką”, albo „aniołkiem”. Połączyła ich miłość do nauki, wspólna pasja, która sprawiała, że potrafili siedzieć razem z nosami w książkach.

Ukochana naukowca była na tyle głodna wiedzy, że wyjechała z rodzinnej Serbii do Szwajcarii, by tam studiować. Wtedy nie wszędzie jeszcze kobiety miały tę możliwość, a jednym z bardziej postępowych krajów była właśnie Szwajcaria. Mileva poszła na medycynę, ale znacznie większą pasją pałała do fizyki i to właśnie połączyło ją z Einsteinem.

Spotkali się na uniwersytecie i zaprzyjaźnili, a z czasem zaczęło między nimi rozkwitać uczucie. Rodzice Einsteina, a zwłaszcza jego zaborcza matka Paulina, nie patrzyli przychylnym okiem na wybrankę syna, która była trzy i pół roku od niego starsza, niepełnosprawna (kaleka na skutek uszkodzenia stawu biodrowego przy porodzie) i zbyt „postępowa” by stanowiła materiał na dobrą żonę.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : lifecoachcode.com, wikipedia.org


Reply