Spryskali kota pianką montażową i zostawili w śmietniku na pewną śmierć. „Wyglądał jak z horroru” – mówi weterynarz

Choć się przed tym wzbraniamy, często oceniamy innych stereotypowo. 

Widać to często w telewizji. Kiedy ktoś popełni jakąś zbrodnię i dziennikarze pytają sąsiadów, czy nie zauważyli, by ta osoba zachowywała się dziwnie, padają zwykle podobne słowa. Sąsiedzi mówi, że pan X pochodził z dobrego domu, wykształcony, no i w końcu „zawsze mówił dzień dobry, był taki kulturalny i grzeczny” – słowem chodzące dobro.

Taki opis pada tak często, że znamy go już praktycznie na pamięć. Tymczasem zapominamy, że nie szata zdobi człowieka, a dobre maniery nie zawsze idą w parze z dobrym sercem. Dzieci mieszkające w szanowanej okolicy, w bogatych domach, gdzie kultywuje się tradycje i szanuje starszych, też wyrastają na potwory. Nie brak ich w naszej najbliższej okolicy. A przekonać się o tym możemy zaglądając do śmietnika pod ich domem. 

W kuble na śmieci w jednej z szanowanych okolic w pobliżu Hillsboro (w Stanie Oregon) odkryto dziwne stworzenie. Przypadkiem znaleźli je pracownicy sanitarni, którzy opróżniali pojemniki w okolicy. Ładowali śmieci na śmieciarkę, ale tego z tego jednego nie mogli nic wysypać, bo coś w środku blokowało śmieci. Kiedy zajrzeli do wewnątrz zobaczyli, z czym mają do czynienia. To był bezradny, mały kotek, zalepiony pianką tak, że ledwie można było rozpoznać w nim żywe stworzenie. 

Wiedzieli, że żyje, bo zaczął przeraźliwie miauczeć. Piankę miał dosłownie wszędzie: na głowie, pyszczku i nogach. Został wrzucony łebkiem w dół do kubła. Nie mógł się poruszać i ledwie oddychał. Trzeba było się spieszyć, by go uratować.

Dalszy ciąg na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply