Ten mężczyzna każdego wieczoru zjawiał się na stacji metra. W końcu ktoś spytał go, czemu nie odpoczywa w domu. Padły bardzo mocne słowa

Niektórzy mają w życiu naprawdę bardzo podstawowe marzenia.

Kiedy bieda zagląda nam w oczy, trudno jest choćby pomyśleć o otaczaniu się dobrami materialnymi, czy gadżetami. Ludziom zmieniają się wtedy priorytety, chcą już tylko być zdrowi, mieć pracę, żeby utrzymać rodzinę i być blisko swych bliskich. Czasami jednak tych trzech rzeczy nie da się pogodzić.

Ojcowie lub matki skazują się więc na tułaczkę po świecie, by zapewnić dzieciom lepszy byt. Migracja i wyjazdy za pracą to wcale nie domena krajów tzw. Trzeciego Świata. Wielu Europejczyków z konieczności przebywa daleko od swych ojczyzn, które nie potrafiły zapewnić im godnego życia.

Emigracja jest bardzo smutnym zjawiskiem, które powoli obejmuje cały świat. Wielkie mocarstwa nie chcą lub nie potrafią jej zaradzić i zatrzymać. Zagranicę wciąż więc wyjeżdżają kolejni pracownicy, rozbitych zostaje coraz więcej rodzin.

Za chlebem w świat wyjechał również Ge Yuanzheng, budowlaniec z Henan, centralnej prowincji Chin. Mężczyzna wyemigrował do bogatego Szanghaju. W domu zostawił rodzinę: żonę, syna i studiującą pielęgniarstwo córkę. Jego jedynym celem było zapewnienie rodzinie lepszego bytu. W końcu ktoś musiał zarobić na jedzenie, a dzieciom pomóc się utrzymać (studia córki kosztują 30 tys. juanów, czyli około 16 tys. zł rocznie).  Kiedy wyjeżdżał, nie zdawał sobie sprawy z jednego, ogromnego problemu, który napotka w Szanghaju. Przekonał się o tym na miejscu.

Czytaj dalej na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : worldofbuzz.com, nextshark.com


Reply