Waży 320 kilogramów i nie zamierza przechodzić na dietę. „Będę jadł, póki nie umrę” – grozi

Wirtualna rzeczywistość akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy. 

Dla naszego komputera i innych graczy nie jest ważne to, jak naprawdę wyglądamy. Liczy się tylko nasza kreatywność, która pozwala nam stworzyć postać taką, jaka nam się tylko zamarzy. W wirtualnym świecie nie mamy wad. Jesteśmy szczupli, umięśnieni, wysportowani. Mamy bujne włosy o idealnym kolorze i blasku, brak nam wad. Dzięki temu uwielbiamy tam przebywać i przez to trudno nam z niego wyjść. 

Łatwo jest wpaść w pułapkę uzależnienia, zwłaszcza gdy nasze życie nie jest różowe. Łatwo jest uciec do komputerowego świata od swych problemów. Czas jednak pokazuje, że taka ucieczka sprawy nie załatwia, a wręcz przeciwnie w skrajnych przypadkach może nawet zaprowadzić nas do grobu.

Casey King z Georgii ma 34 lata i waży prawie 320 kilogramów. Nie ma pracy, pieniędzy i polega tylko na ojcu, który utrzymuje go i o niego dba. Matka postawiła mu ultimatum – przechodzi na dietę i szuka pracy albo opuszcza jej dom. Gdy się tego nie podjął wyrzuciła jego walizki za drzwi. Wtedy zlitował się nad nim ojciec i przyjął go pod swój dach. W nowym miejscu mężczyzna mógł żyć tak, jak lubi: spać do południa, wstawać, grać na komputerze, jeść i spać. Problem polega na tym, że Casey przyzwyczaił się tak bardzo, że po prostu wzrusza ramionami.

– Będę jadł, póki nie umrę – odgraża się. – Pozwolę ojcu opiekować się sobą do końca – dodaje „wspaniałomyślnie. 

Casey od najmłodszych lat był pulchny. Nie radził sobie z brakiem akceptacji wśród rówieśników, zaczął więc uciekać do świata gier. – Jestem akceptowany we wszystkich światach wirtualnej rzeczywistości i świecie gier – wyjaśnia. – Nikt mnie tam nie widzi. To jest moje „na zewnątrz”, to tam wychodzę z domu. To jest mój świat, w którym mogę być Caseym, którym chcę być. Nikt nie ocenia mnie na podstawie tego, ile ważę – mówi. 

Czytaj dalej na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply