Wynieśli się z domu, ale „zapomnieli” zabrać psa. Zostawili go w klatce, bez jedzenia, wody i szans na przeżycie

Trudne chwile kształtują nasze charaktery. 

Jednym z takich, okrutnych do przejścia momentów jest eksmisja. Kiedy jesteśmy, zmuszeni do opuszczenia własnego domu, świat może zawalić się nam na głowę. Nie możemy się jednak poddać, bo nasi bliscy na nas liczą. Mamy wokół siebie słabszych, którzy nie dadzą sobie rady bez naszego wsparcia i pomocy. Niektórzy jednak zdają się wcale o nich nie myśleć. Są gotowi zostawić ich na pastwę losu, byle pozbyć się balastu, kłopotu, który nie wiedzieć, czemu wzięli pod swój dach. 

Tyle się słyszy o odpowiedzialnym traktowaniu zwierząt. Obojętnie, czy bierzemy je ze schronisk, czy kupujemy rasowe u hodowców… Musimy wiedzieć, że to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim obowiązek. Zwierzę bez nas nie przeżyje. Dla niektórych nie jest to jednak wcale taki wielki problem. „Rodzina” Dice była z tej drugiej grupy. Skrajnie wychodzonego, spragnionego około 3-letniego pitbulla znaleźli policjanci, którzy roznosili kartki z nakazami eksmisji w kompleksie mieszkaniowym, w Fort Lauderdale na Florydzie. 

O porzuconym psie powiedziały im dzieci. Siedział w klatce przed opuszczonym domem. Zwinięty w kulkę. Wyczerpany. Dzieci twierdziły, że był tam tydzień, na pierwszy rzut oka, było jednak widać, że musiał tkwić tu dłużej. 

Lokatorzy wyprowadzili się i zostawili go na podwórku w klatce bez jedzenia i wody. Nie był karmiony przez miesiące. Mógł tam wytrzymać jeszcze może tydzień – powiedziała Tracey Godin, współzałożycielka Feeling Fine Rescue w Loxahatchee na Florydzie. 

Policja natychmiast wezwała służby do spraw zwierząt, które zabrały psa do lokalnego schroniska. Na szczęście dla Dice’a, przyjaciółka Tracey Godin, była tam wolontariuszką i przesłała Godin przerażające zdjęcia psa. Tracey była nimi zasmucona i przejęta. Nie była nawet pewna, czy porzucone zwierzę przeżyje. – Łzy napłynęły mi do twarzy – wspomina.

Przejdź na następną stronę po więcej.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply