Kobiety utknęły na lotnisku, bo nie można było ich zidentyfikować. Podróż do Korei Południowej na serię operacji plastycznych okazała się niefortunna

Operacje plastyczne są wykonywane obecnie masowo, zwłaszcza w krajach azjatyckich.

Plastyka twarz, piersi czy pośladków nikogo nie dziwi. Kto ma pieniądze, często szuka samoakceptacji i zachowania młodości dzięki skalpelowi. Kobiety i mężczyźni zmieniają się nie do poznania. Nowe usta, oczy, policzki… Specjaliści z najwyższej półki zarabiają potężne pieniądze na tym, by ktoś patrząc w lustro, czuł się lepiej. Jednak jak pokazuje wiele przykładów, nie zawsze tak jest.

Bardzo często słyszy się o uzależnieniu od operacji plastycznych, osoba, która nie akceptuje siebie, zawsze będzie widziała coś do poprawy. Kolejne operacje, zmiany często nie przynoszą upragnionej perfekcji. W Azji operacje plastyczne nikogo nie dziwią. Zwłaszcza u kobiet, które nie tylko powiększają oczy, zmieniają kształt szczęki, ale nawet dają sobie łamać i naciągać kości, by być wyższe.

W Azji szeroka szczęka jest uznawana za brzydką i wszystkie kobiety, które chcą mieć modny kształt serca, muszą poddać się serii operacji. Badania wykazują, że ponad połowa kobiet w Korei Południowej chciałaby zmienić swój wygląd. W przeciwieństwie do mody panującej w Ameryce i Europie, gdzie operacje służą odmłodzeniu, w Azji chodzi o to, by wyglądać, jak najbardziej po europejsku.

Turystyka związana z operacjami plastycznymi rozwija się w Azji. Kobiety zwłaszcza z Chin jeżdżą do Korei Południowej tylko po to, by w klinice poddać się zabiegom i wrócić do domu. Okazuje się, że nie jest to takie łatwe! Kontrola paszportowa ma codziennie nie lada kłopoty, bo jak porównać zdjęcie z paszportu z kobietą, która jest napuchnięta, owinięta bandażami?

Na kolejnej stronie dowiesz się, co przeżywały ostatnio trzy Chinki na lotnisku w Korei i co na ten problem wymyślili właściciele klinik, którzy zarabiają krocie na turystyce operacyjnej.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : dailymail.co.uk


Reply