Największą katastrofa w Anglii zabiła 173 osoby w 15 sekund i została zamieciona pod dywan. Najgorsza jest jednak jej przyczyna

Czasami śmierci towarzyszą naprawdę przedziwne okoliczności.

Przekonują o tym programy typu „Śmierć na tysiąc sposobów”. Zwykle to ludzka głupota kończy się tragicznie. Równie szybko do grobu jest nas w stanie doprowadzić niewiedza. Niektóre wypadki są wręcz absurdalne. Niekiedy jednak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak skończy się jeden niewłaściwy ruch. Tak było właśnie w tym wypadku. 

76 lat temu (3 marca) 173 osoby zginęły w ciągu zaledwie 15 sekund w największej katastrofie w Wielkiej Brytanii. Trwała II Wojna światowa, ale to nie bomba zabiła Brytyjczyków, nie były to też naboje, ani granaty. Tak naprawdę do nieszczęścia doprowadził ich własny strach i niespodziewany efekt domina. 

Dziś stacja metra Bethnal Green jest jednym z najbardziej ruchliwych podziemi w centrum Londynu, ale lata temu pełniła znacznie ważniejszą funkcję. Znajdował się tam schron dla cywilów, który był w stanie pomieścić nawet 5 tys. osób, był tam również szpital, biblioteka, toalety i stołówka. Wszystko, co potrzebne do przeżycia małej społeczności ludzi.

W istocie właśnie tam uciekano przed nalotami i wojenną zawieruchą, schron posłużył do tego również 3 marca. Kiedy syreny zaczęły zawodzić, a na zewnątrz rozległy się głośne huki. Ludzie zaczęli uciekać do podziemia. Do małego około 20-metrowego przedsionka wiodły wąskie schody. By znaleźć się w środku, trzeba było pokonać 19 stopni. Było ciemno, a ludzie spieszyli. Niestety jedna z osób zwyczajnie się potknęła.

Czytaj dalej na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply