Choć Chloe może chodzić, marzy o byciu sparaliżowaną. Spędza długie godziny na wózku inwalidzkim, bo wierzy, że niepełnosprawna będzie szczęśliwsza!

Jak mawiał Marek Kamiński, szczytów nie zdobywa się dzięki nogom, a głowie. Jeśli ta zawodzi, nasze ciało jest skazane na porażkę.

Z pewnością nie raz w swoim życiu byliście zmuszeni do dokonania trudnych wyborów. Okazuje się wtedy, że nie jest to tak proste, jak w momencie głupich dyskusji, kiedy ktoś zada wam typu: Co wolisz………czy………..(w wykropkowane miejsca możecie wstawić najdziwniejsze pytanie, jakie przyjdzie wam do głowy).

Jeśli bowiem kiedykolwiek zastanawialiście się, czy lepiej byłoby być sparaliżowanym, czy chorym psychicznie, powtarzamy za Kamińskim: głowa jest najważniejsza.

Choć to mogłoby się wydawać zabawne, to przez co przechodzi 61- letnia Chloe Jennings-White z Salt Lake City  ma bardzo poważne skutki. Chociaż kobieta jest w pełni zdrowa i w aspekcie fizycznym nic jej nie dolega, od lat żyje tak, jakby była sparaliżowana. Długie godziny spędza na wózku inwalidzkim, bo twierdzi, że tylko niepełnosprawna może czuć się w pełni szczęśliwa. Nogi krępuje sobie specjalnymi szynami, by nie wyrywały się do chodzenia.

Czerpie radość z poruszania się na wózku inwalidzkim i choć za jej zdrowe nogi zamieniłoby się z nią tysiące osób, przykutych do łóżek, nierozłącznych z wózkami, czy poruszających się o kulach, ona woli jeździć, zamiast chodzić.  W jej historii najbardziej szokuje fakt, że udawanie niepełnosprawności zalecili jej lekarze!  Dlaczego?

Wszystkie odpowiedzi znajdziecie na kolejnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : dailymail.co.uk, rebelcircus.com