„Mam szczęście, bo mogę mówić” – cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

Znamy różne przykłady wrodzonych zaburzeń rozwojowych i niepełnosprawności.

Dzieci rodzą się z przeróżnymi chorobami genetycznymi i schorzeniami, których nawet wysoko rozwinięta medycyna wcześniej nie znała. Maluchy, które na świat przychodzą bez rąk, czy nóg już na wstępie mają pod górkę. Czynności, które ich zdrowym rówieśnikom przychodzą bardzo łatwo, stanowią dla nich prawdziwe wyzwanie. Z czasem jednak uczą się żyć w ciele takim, z jakim się urodzili.

„Mam szczęście, bo mogę mówić” - cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

Ba, do takiego życia przyzwyczajają się nawet ludzie po wypadkach, którzy pamiętają jeszcze czasy, gdy byli w pełni sprawni. Osoby takie muszą się pogodzić ze stratą części siebie. Większość z nich wychodzi z tej największej próby zwycięsko. Niemniej jednak za wytrwałość, chęć do życia i energię należą im się największe brawa.

„Mam szczęście, bo mogę mówić” - cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

Internet pełen jest przykładów ludzi, którzy mimo braku nóg, czy rąk, zostają wirtuozami jakichś instrumentów, czy zdobywają licencje pilotów. Jeśli więc niepełnosprawnych nachodzą czarne myśli, mogą poczytać o nich, dodać sobie otuchy, zainspirować się. Co mają jednak powiedzieć osoby, które urodziły się bez języka? Na świecie jest ich zaledwie 11. Nikt nie powie im, jak żyć, co zrobić, by nauczyć się mówić ani nawet, jak się całować. Wszystkie te pytania słyszy na co dzień 48-letnia Kelly Rogers. Kobieta, mimo że nie ma języka, nauczyła się mówić, a uporu można jej tylko pozazdrościć.

Jej historię poznasz, przechodząc stronę dalej.

„Mam szczęście, bo mogę mówić” - cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

j choroby nie sposób znaleźć nigdzie w Internecie. Polską nazwę schorzenia zwanego aglossią, znają być może lekarze, ale na pewno nie szarzy zjadacze chleba. 48-letnia dziś Kelly przyszła na świat w 1969 r. W tamtych czasach USG nie było lub „tylko raczkowało”. Choroba uwidoczniła się więc dopiero po urodzeniu dziewczynki. Kiedy jej mama pierwszy raz zajrzała jej w usta, zauważyła, że coś jest nie tak. Lekarz przekonał ją jednak, że dziewczynka język ma, tylko jeszcze malutki.

„Mam szczęście, bo mogę mówić” - cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

Medyk obiecywał, że z czasem organ się rozwinie i w pełni wykształci. Upływały jednak kolejne dni i miesiące, a poprawa nie następowała. Młodzi rodzice Kelly byli przerażeni. Mieli tylko 22-lata, zero doświadczenia i córeczkę chorą na coś, czego lekarze nie rozpoznawali. Kiedy medycy doszli do tego, że mają do czynienia z aglossią, zaczęli straszyć opiekunów Kelly, że z takim szczątkowo tylko wykształconym językiem, dziewczynka nigdy nie nauczy się mówić, nie poczuje żadnego smaku, a jej życie będzie prawdziwą gehenną.

„Mam szczęście, bo mogę mówić” - cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

lly zadziwiła jednak wszystkich i bardzo szybko udowodniła, że nie mają racji. Mówiła niemal identycznie, jak jej rówieśnicy, choć początkowo miała problemy z głoskami, do których wymówienia potrzebny jest język. – Nikt nie nauczył mnie, jak wypowiedzieć np. D. Myślałam, że wszyscy mówią tak, jak ja. Mało kto wiedział, że nie mam języka, bo nie mówiłam dużo gorzej od rówieśników – wspomina Kelly.

„Mam szczęście, bo mogę mówić” - cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

Oprócz języka kobieta miała też bardzo wąską szczękę, która ukształtowała się tak również na skutek jej choroby. Kiedy osiągnęła pełnoletność, poszła jednak do chirurga plastycznego, by nadać kształtu policzkom i podbródkowi. – Powiedział, że mogę mieć przez to jeszcze większe problemy z mówieniem, ale ja o to nie dbałam, chciałam być ładna – stwierdza.

„Mam szczęście, bo mogę mówić” - cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

ta decyzja wyszła jej na dobre. Dziś kobieta ma swój szczątkowy język wygimnastykowany tak bardzo, że jest w stanie dotknąć nim podniebienia. Wszystko to kwestia ćwiczeń i determinacji, którą miała od maleńkości. O dziwo Kelly jest w stanie jeść, wszystko to, co jej się zamarzy (oprócz jabłek, które ciężko jest jej zgryźć). Odczuwa też pełną  gamę smaków: od słodkiego, przez słony, aż po gorzki.

„Mam szczęście, bo mogę mówić” - cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

Jak zdradza, najczęstszym pytaniem, jakie zadają jej ludzie jest: jak całujesz się bez języka. – Słyszałam, że dobrze całuję – śmieje się Kelly i dodaje: – W każdym razie nikt się nie skarżył. Kelly docenia to, co ma, a zwłaszcza to, że może mówić. Jest świadoma, że rzadko który chory na aglossię, posiada tę umiejętność. Jej wdzięczność i optymizm czynią z niej naprawdę niezwykłą kobietę.

„Mam szczęście, bo mogę mówić” - cieszy się Kelly. Kobieta urodziła się bez języka. Jak wygląda jej życie i proste, codzienne czynności?

 

 

 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej. źródło : theguardian.com, presstelegram.com, ocregister.com

Reply