Zawiązanie krawata stanowiło dla młodego mężczyzny nie lada wyzwanie. Wtedy zjawił się staruszek i wybawił go z kłopotów. Prawdziwy dżentelmen!

Młodzi ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, w jak wielu kwestiach nie dorastają do pięt starszym.

Nie słuchają swoich dziadków i nie przejmują się ich naukami, twierdząc, że sami wiedzą wszystko lepiej. Osoby starsze są dla wielu młodych tylko ciężarem. Młodsi patrzą na nich jak na kosmitów, oderwanych od współczesnych realiów. Osoby w podeszłym wieku zwykle nie są już tak energiczne, jak młodsi.

Nie potrafią korzystać z internetu, a media społecznościowe to dla nich czarna magia. Nie znaczy to jednak, że należy spisać je na straty. Prawda jest bowiem taka, że nawet nie wiemy, w którym momencie życia będziemy potrzebować ich cennych życiowych rad, czy pomocy.

Redd Desmond Thomas z Atlanty w Georgii (USA) był świadkiem historii, która jest na to świetnym przykładem. Miejsce akcji: dworzec kolejowy w Lindbergh Center, jedna z większych stacji w Georgii.

Na ławce siedzi młody mężczyzna w wisielczym nastroju. U jego szyi zwisa niedbale krawat. Obserwuje go kobieta w czerwonym płaszczu. W końcu nie wytrzymuje, podchodzi i zwraca się do mężczyzny: – Nie wiesz, jak to właściwie zawiązać? – pyta, wskazując na krawat. Młody człowiek nieśmiało kiwa głową. Zawstydzony przyznaje, że krawat to dla niego węzeł…ale gordyjski (przyp. red.trudna do rozwiązania zagadka).

Czytaj dalej na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : wikr.com, facebook.com


Reply