Od 12 lat przychodzi do szpitala i przytula noworodki, przy których nie mogą być ich rodzice! Dla lekarzy i dzieci jest prawdziwym skarbem

Nic nie zmienia świata na lepsze tak, jak bezinteresowne czynienie dobra.

Ludzie powinni sobie pomagać, ponieważ dzięki wzajemnemu wsparciu, mają szansę szybciej poradzić sobie z kłopotami. Czasem osoba niosąca pomoc nie wiele musi robić, by zmienić coś na lepsze, bo już sama jej obecność pokrzepia potrzebującego i dodaje mu wiary, że wszystko skończy się pomyślnie.

 

David Deutchman z Atlanty przez wiele lat pracował w marketingu międzynarodowym, a kiedy przyszedł czas, odszedł na zasłużoną emeryturę. Mężczyzna prowadził spokojne życie seniora, a nieoczekiwana zmiana przyszła wraz z kontuzją nogi.

Kłopoty z dolną kończyną sprawiły, że David musiał skorzystać z pomocy lekarzy w szpitalu, którzy po leczeniu zalecili mu rehabilitację. Kiedy pewnego dnia wracał z leczniczych zabiegów, przystanął przed oddziałem pediatrycznym.

 

Jak wspomina David, zdecydował się tam wejść, bo pomyślał o wolontariacie, choć kompletnie nie widział, na co mógłby przydać się w szpitalu. Wtedy do siedzącego na korytarzu seniora przysiadła się zrozpaczona matka i zaczęła opowiadać o tragedii jej synka, jakby się znali od lat. Wtedy emeryt zrozumiał, co może robić: będzie wspierał dzieci i ich zdenerwowanych rodziców.

David nie wiedział, jak pracownicy szpitala zareagują na jego propozycje, ale lekarze i pielęgniarki bardzo się ucieszyli, gdy senior zaproponował swoje wsparcie. Od tej pory regularnie dwa razy w tygodniu spędza dnie na oddziale intensywnej terapii dzieci i noworodków.

Ciąg dalszy tej wzruszającej historii znajdziecie na kolejnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.

źródło : edition.cnn.com


Reply