Smartfon wypalił jej 500 „dziur” w oczach. Wszystko przez jeden szczegół, na który rzadko zwracamy uwagę

Wzrok to chyba najdelikatniejszy z naszych zmysłów. 

Korzystamy z niego, kiedy tylko jesteśmy przytomni i intensywnie eksploatujemy przez całe nasze życie. Dzięki temu, że widzimy świat, możemy interpretować go i poznawać. Na co dzień rzadko się na tym skupiamy. Doceniamy to, co mamy, dopiero po obejrzeniu wywiadu z kimś niewidomym, czy niedowidzącym. Choć to przykre, takie osoby często marzą o tym, by zobaczyć swoje odbicie w lustrze. Żyją w świecie pozbawionym kolorów.

Jeszcze gorsze jest to, że by wzrok naprawdę docenić, trzeba go stracić, lub znacząco uszkodzić. Ten drugi przypadek przydarzył się pewnej Tajwance. 25-latka imieniem Chen (z zawodu sekretarka) wypaliła sobie smartfonem 500 dziurek w oczach. Jak orzekli lekarze, jej lewe oko wyglądało, jakby zostało „upieczone w kuchence mikrofalowej”.

Okazało się, że wszystko przez jej smartfon i maksymalną jasność ekranu, którą ustawiła 25-latka. Jak wspomina kobieta, zrobiła to pewnego ciemnego dnia i już tak zostało. Przyzwyczaiła się do tego, wzrok jej przywykł i nie myślała zbytnio o tym, że takie ustawienie może mieć opłakane skutki.

Jeden z lekarzy, który leczył Chen, powiedział, że telefon jego pacjentki emitował światło o natężeniu 625 lumenów, ponad dwukrotnie przekraczające dopuszczalną normę 300 jednostek. – To tak, jakby wsadziło się oczy do mikrofalówki – mówi medyk.

Czytaj dalej na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply