Żeby je zobaczono, musieli wypisać problemy na twarzach. Ta przejmująca kampania daje do myślenia

Problemów psychicznych zwykle nie dostrzegamy. 

Ludzie, którzy na nie cierpią, wyglądają z pozoru normalnie. Uśmiechają się, chodzą na imprezy i niekiedy nawet nie wiemy, jakie piekło dzieje się w ich głowach. Depresja, ataki paniki, zaburzone poczucie własnej wartości, napady lękowe, nerwice natręctw – opanowują nasze głowy i nie dają nam normalnie żyć. Wielu z nas targa się nawet przez nie na własne życie, mimo wszystko jednak podchodzimy do nich po macoszemu, nie traktujemy jak choroby i nie leczymy. 

Żeby je zobaczono, musieli wypisać problemy na twarzach. Ta przejmująca kampania daje do myślenia

Fotograf Charlie Clift miał dosyć tego, jak często choroby natury psychicznej są lekceważone lub ignorowane. Sam zmagał się swego czasu z depresją. Jednego dnia zażartował, że żeby ludzie dostrzegli z jak wieloma problemami zmagają się chorzy, musieliby wypisać je sobie na czole. Właśnie wtedy przyszedł mu do głowy pomysł na kampanię „Let’s talk”.

Chciałem przez chwilę porozmawiać o zdrowiu psychicznym w mojej pracy, ale nie mogłem znaleźć właściwego sposobu, aby pokazać, co dzieje się w czyjejś głowie. Pewnego dnia żartowałem z asystentką na temat umieszczania graffiti na czyjejś twarzy i uderzyło mnie, że będzie to świetny sposób na pokazanie czyichś myśli na zdjęciu – relacjonuje Charlie. 

Żeby je zobaczono, musieli wypisać problemy na twarzach. Ta przejmująca kampania daje do myślenia

Jak podaje fotograf, od początku wiedział, że jego przedsięwzięcie jest spisane na straty, jeśli nie znajdzie ludzi gotowych otworzyć się przed nim, którym mógłby „zajrzeć do głowy” i ilustratorki, która ubierze w słowa ich myśli i pięknie je wymaluje. Gdy Charlie zobaczył wystawę Kate Forrester obejmującą pięć pięter w londyńskich biurach Hachette, był już pewny, że to z nią chce współpracować.

Czytaj dalej na następnej stronie. 

Żeby je zobaczono, musieli wypisać problemy na twarzach. Ta przejmująca kampania daje do myślenia
Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply