Polują na skorpiony, żeby napchać nimi fajki i lufki. Od ich palenia można się uzależnić

Ludzie próbują coraz to nowych rzeczy. 

Nie brak wariatów, którzy twierdzą, że w życiu trzeba spróbować wszystkiego, a „kto nie ryzykuje, nie pije szampana”. Tyczy się to również używek, które w wielu miejscach świata są nie tylko horrendalnie drogie, ale i niezwykle trudno dostępne. Dla chcącego nic jednak trudnego, a restrykcyjne przepisy można obejść, robiąc narkotyki z tego, do czego mamy dostęp. 

Z takiego założenia musieli wyjść więźniowie, którzy za kratami nie mieli dostępu do narkotyków. Zaczęli więc eksperymentować z jadowitymi jaszczurkami i skorpionami. Od tego mogło się zacząć, ale zdecydowanie na tym nie skończyło się palenie skorpionów w południowej Azji. Specjalistami od tego są zdecydowanie Pakistańczycy. To oni wynaleźli sposób wydobycia z niebezpiecznych skorupiaków halucynogennych substancji. 

W Pakistanie martwe skorpiony suszy się na słońcu kilka do kilkunastu godzin (niekiedy nawet kilka dni). Następnie rozdrobnione i wysuszone szczątki nabija się w lufki i fajki i podpala, a dym trafia do płuc spragnionych narkotyków palaczy. Niekiedy skorpiony palone są żywcem na rozżarzonych węglach, póki nie rozpadną się na pożądany proszek. 

Najwięcej jadu mieści się w ogonach tych skorupiaków, więc to one są najchętniej palone. Niektórzy mieszają skruszone odwłoki z haszyszem lub tytoniem i z takiej mieszanki przygotowują zabójcze skręty. 

Zabójcze, bo palenie skorpionów może skończyć się poważnym uzależnieniem, a nawet śmiercią. Jak opisywał socjolog David MacDonald w swej książce „Narkotyki w Afganistanie” efekt zapalenia skorpiona jest widoczny od razu. Jak zaobserwował, człowiek robił się cały czerwony: najpierw czerwieniały oczy, potem twarz. 

Wyglądał na mocno strutego, lecz jednocześnie był nadpobudliwy i czujny. Gdy próbował wstać, przewrócił się kilkukrotnie. Zapach spalonego skorpiona był słodszy niż zapach haszyszu, choć jednocześnie wydawał się nieczysty. Samo odurzenie trwało o wiele dłużej, niż w innych przypadkach – opisywał. 

Czytaj dalej na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply