Wszedł do banku z granatem i zażądał pieniędzy. Gdy policja go złapała, odkryła zabawny szczegół

Ludziom nie brak determinacji, by zdobyć pieniądze. 

W parze z nią często idzie kreatywność. Gdy pomysłowy jest kryminalista, to albo kończy się to wymyślną zbrodnią, która mrozi krew w żyłach, albo historią, od której na ustach zakwita uśmiech, a brwi unoszą się w niedowierzaniu. Tym razem mieliśmy to drugie. 


Internauci płakali ze śmiechu za sprawą 47-letniego mieszkańca Izraela, który rozpaczliwie pragnął szekli. Wesoło pewnie nie było pracownikom dwóch banków, które obrabował mężczyzna. Oba mieściły się w Beer Szewie, największym mieście na pustyni Negew, nazywanym „stolicą Negewu”.

Zaczęło się od placówki Banku Pocztowego w centrum handlowym Big Beersheba. 47-latek wszedł do niego i wręczył kasjerowi kartkę z poleceniem oddania całej gotówki z kasy. „Oddaj pieniądze w szufladzie” – brzmiał napis po hebrajsku. Kasjer zawahał się, na co mężczyzna powiedział: – Szybko włóż pieniądze do torby albo rzucę ten granat.

Kasjer ugiął się, widząc, że mężczyzna jest uzbrojony. Oddał mu 16 tys. szekli izraelskich (około 17 tys. zł). Pięć dni później ten sam rabuś zawitał do innej placówki Banku Pocztowego, tym razem w centrum handlowym Oren Center, również w Beer Szewie. Używając tej samej taktyki, uszczuplił konto banku o 12 tys. szekli (blisko 13 tys. zł). Jego szczęście nie trwało jednak długo.

Czytaj dalej na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply