Mark Twain był miał niezwykle cięty język. Jego list do sprzedawcy „eliksiru życia” to przykład tego, jak powinno się traktować głupców

Prostytucja jest uważana za najstarszy zawód świata. 

Szarlataneria nie pozostaje jednak zbytnio w tyle. W XIX w. kwitła w najlepsze. Nic nie zmieniał fakt, iż lekarze zaczęli stosować naukowe podejście do uprawiania medycyny, coraz większą wagę przykładano też do edukacji. Na wsiach i w małych miasteczkach dalej rozprowadzano eliksiry i medykamenty, które miały zwalczać wszelkie zło tego świata, a ludzie wierzyli w ich cudowną moc.

Szarlatani podróżujący w celach zarobkowych, „zakładali” swe namioty, w których głosili przemówienia o niezwykłych właściwościach sprzedawanych maści, czy syropów, które leczyły wszystko: od gruźlicy po łysienie. Zapraszali też oszustów, którzy głosili fałszywe świadectwa na temat tego, jak to jeden, czy drugi specyfik wyleczył i uśmierzył cierpienia. 

Znachorzy nie poprzestawali na prelekcjach w swych namiotach. Prowadzili swego rodzaju kampanie reklamowe. Wysyłali ludziom listy i ulotki, w których wychwalali swoje produkty. W 1905 r. taką właśnie korespondencję od oszusta zwanego J. H. Toddem otrzymał Mark Twain. Autor „Toma Sawyera” i „Przygód Hucka” nie pozostał dłużny i wystosował niezwykłą odpowiedź. Jego riposta może dziś stanowić przykład, jak powinniśmy traktować głupców.

Sprawdźcie zresztą sami. Znajdziecie ją na następnej stronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Przejdź na kolejną, by czytać dalej.



Reply